Teraz Horn!

Dzisiaj (6 lutego o godz. 2.30 czasu polskiego) rozpoczął się trzeci etap regat Velux 5 Oceans. Przed jego uczestnikami najbardziej wymagający odcinek. Licząca prawie 6 tysięcy mil morskich trasa wokół legendarnego Przylądka Horn. Wiedzie z Wellington do Punta del Este w Urugwaju. Na uczestników wyścigu czekają ogromne fale, huraganowy wiatr i wielkie połacie pustego Oceanu Południowego. Na tym akwenie łatwo o groźne wypadki. W przeszłości wielu żeglarzy przeżywało tutaj dramatyczne kłopoty, niektórzy zginęli. Stary morski zwyczaj mówi, że każdy kto pod żaglami opłynie Horn ma prawo do gwizdania na pokładzie swojej jednostki co bez tego jest zabronione. Gutek ma już ten przywilej bo wcześniej pokonał przylądek. „Teraz, po raz pierwszy zrobię to jednak samotnie – mówi. – Przepłynięcie obok tego miejsca to zasze jest przeżycie. Z tej okazji zapalę więc cygaro”. Z Przylądkiem Horn zmierzyć się będa musieli wszyscy uczestnicy wyścigu. Być może najtrudniejsze będzie to, dla płynącego na pokładzie Active House, Dereka Hatfielda, którego jacht, w edycji Velux 5 Oceans w roku 2002/03, wywrócił się w tym właśnie miejscu i musiał on zakończyć swój udział w wyścigu. Po wyjściu na Atlantyk żegluga wcale nie będzie łatwiejsza. Przeszkadzać jej będą przeciwne wiatry. Wszystko wskazuje więc na to, że szykuje się kolejna emocjonująca końcówka. Gutek jest do niej dobrze przygotowany. Operon Racing został dokładnie przejrzany w Wellington. Wyciagnięto go nawet z wody. I to bez naliczania punktów karnych, bo za zezwoleniem komisji regatowej. Wszystkie usterki zostały usunięte. Taktyka Gutka pozostaje bez zmian. „Mam zamiar po prostu robić swoje – mówi Polak. – Nie będę szalał. Do mety w Punta del Este chcę dotrzeć w jednym kawałku. Mam nadzieję, że nie na gorszej pozycji niż w poprzednich etapach.” Liczymy, że tak właśnie będzie. Pokonanie tego odcinka regat Velux 5 Oceans powinno zająć zawodnikom około trzydziestu dni.

fot.: onEdition/wwi.com