Co u kota kochanie?

W tej chwili Gutek przepływa przez najbardziej oddalone od cywilizacji połacie oceanu na naszej planecie nazywane punktem Nemo. Od jakiegokolwiek stałego lądu dzieli go ponad 2 tysiące mil morskich w każdą stronę. W takim miejscu można się poczuć naprawdę samotnym. Nazwa tego miejsca, o współrzędnych 48°S 52′ 31.748″ / 123°W 23′ 33.069″, pochodzi od nazwiska głównego bohatera słynnej powieści Juliusza Verne’a „20 000 mil podmorskiej żeglugi” kapitana Nemo. Dla Gutka samotność to jeden z najpoważniejszych problemów, z którymi musi się zmierzyć. I to, jak sam podkreśla, niezależnie od tego na jakim morzu się akurat znajduje i jak daleko od lądu. „Bez telefonów i internetu pewnie bym w ogóle nie popłynął w takich regatach jak Velux 5 Oceans – przyznaje”. W ciągu dnia, jeśli tylko pozwala na to sytuacja na pokładzie Operon Racing, żeglarz wielokrotnie rozmawia przez telefon satelitarny. Najczęściej z żoną Elizą. „Pyta się o dosłownie o wszystko. Rozmawiamy nie tylko o sprawach służbowych, ale o tym co w domu, co słychać u córki, a nawet u naszego kota – mówi Eliza Gutkowska.” Dzięki współczesnej technice Polak ma zapewniony stały kontakt z ludźmi. Przyroda zaś gwarantuje mu towarzystwo zwierząt. Od momentu startu w regatach Velux 5 Oceans Gutek napotkał na oceanie najrozmaitszych przedstawicieli morskiej fauny. Największą przyjemność sprawiają mu spotkania z delfinami, ale widywał też orki i rodzinę wielorybów a na pokładzie lądowały latające ryby. Najliczniej odwiedzają go jednak ptaki. Spośród nich największy podziw Gutka budzą majestatyczne albatrosy potrafiące godzinami krążyć bez ustanku nad jachtem, na dodatek prawie nie poruszając swymi olbrzymimi skrzydłami o rozpiętości dochodzącej do 3 metrów. Rzadko, który z napotkanych przez polskiego żeglarza ptaków siada na pokładzie Operon Racing aczkolwiek Gutkowi niektóre z nich zdarzyło się nawet dokarmiać resztkami chleba.

fot.: Ainhoa Sanchez/w-w-i.com