Przejścia Polaków

Zbigniew Gutkowski jest pierwszym Polakiem, który bierze udział w wokółziemskich regatach samotników. I już samo to wystarczyłoby aby na stałe zapisać się w annałach polskiego żeglarstwa. Po przejściu Przylądka Horn ma jednak szansę jeszcze bardziej „wejść” do historii. Po zakończeniu regat Velux 5 Oceans Gutek stanie się członkiem ekskluzywnego grona zaledwie dziewięciu (razem z nim) naszych rodaków, którym udała się sztuka samotnego zamknięcia „Wielkiej Pętli” pod żaglami – po Leonidzie Telidze, Krzysztofie Baranowskim, Krystynie Chojnowskiej-Liskiewicz, Henryku Jaskule, Tomaszu Lewandowskim, Joannie Pajkowskiej, Marcie Sziłajtis-Obiegło i Nataszy Caban. Wśród tej wymienionej ósemki tylko trzech ludzi – Baranowski (jako pierwszy), Jaskuła i Lewandowski – pokonali samotnie Przylądek Horn pod żaglami. Gutek będzie więc czwartym Polakiem w dziejach, który tego dokona. Na dodatek jego rejs odbywa się dokładnie w 130 rocznicę podróży żaglowca Loch Etive na którym płynął w 1881 roku Joseph Conrad, polski pisarz, zaliczany do najwybitniejszych marynistów w dziejach literatury światowej. Nie ma co prawda stuprocentowej pewności co do tego faktu (podaje się też, że Conrad mógł opłynąć Horn nieco wcześniej na Duke of Sutherland) uznaje się jednak, że istnieją podstawy aby twierdzić, że pisarz jest pierwszym Polakiem, który opłynął Przylądek Horn pod żaglami. Pierwszym zaś żaglowcem, który dokonał tego pod biało-czerwoną banderą była w 1937 roku legendarna „Biała Fregata” czyli Dar Pomorza. Żeglarze, którzy pokonali Horn skupiają się w Bractwie Kaphornowców liczącym w naszym kraju około 500 osób. Jak do tej pory Przylądek Nieprzejednany opłynęło zaledwie 25 polskich żaglowców i jachtów. Wśród nich jest też Warta-Polpharma, na pokładzie której był Gutek dziesięć lat temu. Dla niektórych z polskich jednostek rejs wokół „Przylądka Nieprzejednanego” nie skończył się dobrze. W okolicach Hornu zatonęła Polonia, Bona Terra i, pod koniec ubiegłego roku, Nashachata. Te katastrofy kosztowały życie pięciu żeglarzy. „Nie śmiem dawać rad Gutkowskiemu – mówi skromnie kapitan Baranowski. – Wszystko zależy od pogody. Najważniejsze jest jednak bezpieczeństwo. Życzę mu powodzenia.” Póki co Gutek ciągle płynie drugi za Amerykaninem Bradem Van Liew. Z pokładu Operon Racing pisze tak: „Do przylądka Horn zostało jeszcze 962 mile. Z mojej kalkulacji wynika, że powinienem tam dopłynąć w 3-4 dni. Według prognozy pogody nadal będzie utrzymywał się sztormowy wiatr z NW, który przywieje jeszcze dodatkowo niewielki układ niżowy z 50-cio węzłowymi szkwałami. Dobrze, że nie w dziób! Od doby jest słaba widzialność i obfite opady deszczu. Co parę godzin muszę wybierać wodę z grota za pomocą wiadra. Wszystko po to, by wanna wody nie zniszczyła żagla. Zrobiło się bardzo zimno. Jeszcze nie odzyskałem czucia w dłoniach po ostatnim pobycie na pokładzie. Zresztą, taka pogoda skutecznie odstrasza od uprawiania żeglarstwa normalnych ludzi :-) Z ostatniego raportu pozycji wynika, że udało mi się „zgubić” Dereka. Prawdopodobnie nie utrzymał się na końcówce frontu niskiego ciśnienia. Natomiast Brad płynie jak motorówka z prędkościami nierealnymi dla Operon Racing. Pa-pa-pa! Pozostaje mi tylko czekać, aż gdzieś, może na Atlantyku, zwolni w ciszy bez wiatru. Szczerze mówiąc – nie sądzę, żeby Brad gdzieś stanął i czekał, aż go ktoś dogoni. W tej chwili płynę pod kątem do wiatru 120°, na lewym halsie, z prędkością 10-22w, z trzema refami na grocie i małym foku. Pewnie na takim zestawie żagli jeszcze dobę albo dwie.”

fot.:onEdition/w-w-i.com