300 mil do piwa

„Pierwsze co zrobię po dotarciu do Punta del Este i zejściu na ląd to napiję się piwa i zjem steka” – wyznał nam Gutek na 300 mil morskich przez metą trzeciego etapu regat Velux 5 Oceans. Żeglarz nie ukrywa, że te ostatnie mile już porządnie dały mu się we znaki. Obecnie płynie na trzeciej pozycji. Pierwszy jest Amerykanin Brad Van Liew i wszystko wskazuje na to, że to on po raz kolejny zatriumfuje. Drugi jest Kanadyjczyk Derek Hatfield. Gutek plasuje się tuż za nim. Tak blisko, że utrzymuje z nim kontakt wzrokowy. Ponieważ prognoza pogody pokazuje, że warunki są stabilne i nie zmienią się w ciągu najbliższych dni, zapewne nic się w tej klasyfikacji nie zmieni w najbliższym czasie. Co więcej Gutek przygotowany jest, że może go wyprzedzić też, płynący około 30 mil morskich za nimi, Brytyjczyk Christopher Stanmore-Major. Wtedy Polak przybyłby do mety jako ostatni w stawce. Warto jednak przypomnieć, że Operon Racing jest najstarszym i najcięższym jachtem biorącym udział w wyścigu. Na dodatek, już od Hornu, Gutek zmaga się z awarią kila. W tej sytuacji największe nawet umiejętności żeglarskie na niewiele się zdadzą. Jacht Gutka zwyczajnie nie nadąża za innymi a on, niestety, nic na to nie może poradzić. „Nie chcę oczywiście wszystkiego zwalać na sprzęt, ale to jest trochę tak jak wyścig samochodów na prostej autostradzie – tłumaczy Gutek. – W takich warunkach nie ma znaczenia czy umiesz jeździć lepiej od innych. Większe szanse na zwycięstwo ma po prostu ten kto dysponuje lepszym samochodem”. Gutek nie zamierza jednak rezygnować. Zapowiada, że walkę o pozycję będzie prowadzić do samego końca. Jednak priorytetem jest bezpieczne dotarcie do Punta del Este, do którego pozostały mu jeszcze 2-3 doby. A urwanie kila to mógłby być koniec udziału Polaka w regatach Velux 5 Oceans. Nie warto więc ryzykować. Zwłaszcza, że awaria jest możliwa do usunięcia. W Urugwaju są już członkowie teamu Gutka (w tym jego żona Eliza) i przygotowują wszystko do przeprowadzenia naprawy.

 

Fot.: Ainhoa Sanchez/w-w-i.com