Polska-Anglia 1:0

Tego nie wymyśliłby żaden scenarzysta! Po zdumiewającym finiszu Gutek zajął drugie miejsce w trzecim etapie regat Velux 5 Oceans. Wyprzedził Brytyjczyka Christophera Stanmore-Majora zaledwie o 40 sekund! No co tu dużo gadać. Guciu jesteś po prostu wielki, wielki, wielki! Pokazałeś, że w żeglarstwie nie o wszystkim decyduje sprzęt, a nawet awarie, ale wola walki do końca, wiara w zwycięstwo i ciężka praca. Jeszcze dobę temu wydawało się, że Polak dotrze do Punta del Este trzeci a może nawet czwarty czyli, mówiąc najprościej, ostatni. Gutek płynął na najstarszym i najcięższym w stawce jachcie. Na dodatek z uszkodzonym kilem i przy pogodzie, która faworyzowała raczej jego konkurentów. „Nie skreślajcie mnie jeszcze” – apelował żeglarz wczoraj wieczorem. I dotrzymał słowa. Trzeba jednak podkreślić, że sukces nie przyszedł łatwo. Obaj jego konkurenci okazali się godnymi rywalami. Walka trwała dosłownie do ostatnich metrów. „Jestem bardzo zadowolony. Znowu się udało – podsumowuje Gutek skromnie. – To drugie miejsce jest trzy razy lepsze niż dwa poprzednie razem. Wyjść z czwartego miejsca dwa dni temu na drugie, po tych wszystkich kłopotach, jakie miałem, to smakuje zupełnie inaczej.” „Gutek żegluje swoim jachtem niesamowicie” – komplementował Polaka Stanmore-Major – Popełniłem błąd, wyprzedził mnie, szkoda, ale takie są regaty. W tym etapie udowodniłem jednak, że mam szybką łódź i wiem, o co chodzi.” Niewiele ponad godzinę po Gutkowskim i Stanmore-Majorze linię mety przekroczył Kanadyjczyk Derek Hatfield, co sprawia, że finał tego etapu przechodzi do annałów regatowych zmagań na trasie dookoła świata jako najkrótszy finisz w historii tego rodzaju samotnych wyścigów. Czterech zawodników po pokonaniu ponad 6 tysięcy mil morskich w drodze przez Ocean Południowy i wokół przylądka Horn dopłynęło do mety w mniej niż 48 godzin, a ostatnia trójka na przestrzeni niecałych 80 minut. Ostatecznie generalna klasyfikacja przedstawia się następująco: pierwsze miejsce zajmuje – Amerykanin Brad Van Liew na jachcie Le Pingouin, drugie – Zbigniew Gutkowski na Operon Racing, trzecie – Kanadyjczyk Derek Hatfield na Active House, czwarte – Brytyjczyk Christopher Stanmore-Major na jachcie Spartan. W trakcie tego etapu Gutek przepłynął w sumie 6 828 mil morskich ze średnią prędkością 11,1 węzła. Pokonanie tej trasy zajęło mu 25 dni, 17 godzin i 10 minut. W tym czasie opłynął Horn stając się czwartym w historii Polakiem, który dokonał tego samotnie pod żaglami i jedynym, który to zrobił w regatach. W tej chwili uczestnicy regat Velux 5 Oceans mają już za sobą dwie trzecie wyścigu. Start do kolejnego, czwartego etapu, wiodącego z Punta del Este do Charleston, planowany jest na 27 marca. Miejmy nadzieję, że na starcie Operon Racing pojawi się już z naprawionym kilem.

fot.: Ainchoa Sanchez/w-w-i.com

 

[audio:http://polishoceanracing.com.pl/wp-content/uploads/2011/03/Gutek2nd.mp3|titles=Gutek opowiada o finiszu.]

 

[nggallery id=19]