Nie skreślajcie mnie!

Ależ emocje! To co się dzieje na finiszu trzeciego etapu regat Velux 5 Oceans to dowód jak pasjonujące może być żeglarstwo. Do walki o drugie miejsce włączył się niespodziewanie Brytyjczyk Christopher Stanmore-Major, który wysforował się na czoło, płynącej do Punta del Este, trójki zawodników. „Miło jest być drugim. Świętowałem okrzykiem i filiżanką herbaty. To daje mi ogromny zastrzyk energii – czysta radość. Jednak w takiej sytuacji cały czas myślisz, że oni szukają sprzętu i czekają na odpowiedni moment. Więc dopiero kiedy zacumuję koło Brada (Amerykanin Brad Van Liew już jest na mecie – red.), uwierzę, że jestem drugi” – wyznał żeglarz, który do tej pory płynął jako ostatni. Gutek plasuje się tuż za nim. W końcu udało mu się „zgubić” Kanadyjczyka Dereka Hatfielda, który jeszcze wczoraj go wyprzedzał. Co więcej pod wieczór zaczął doganiać Brytyjczyka. „Nie skreślajcie mnie. Jeszcze walczę – powiedział nam Gutek podczas rozmowy telefonicznej około godz. 22 – Jak w piłce nożnej. Dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe.” Polski żeglarz, który płynie na najstarszym i najcięższym jachcie z całej stawki na dodatek z uszkodzonym kilem bardzo chwali Operon Racing. „Łódka jest bardzo dzielna, wytrzymała już ponad dwa tysiące mil z takim uszkodzeniem i jeszcze całkiem szybko płynie, można nawiązać jakąś walkę z chłopakami” – mówi. Teoretyczny czas dotarcia Operon Racing na metę, według obliczeń Gutka, to jutrzejsze, czwartkowe popołudnie, około godziny 17 – 17.30, ale może on ulec zmianie. Tak samo jak kolejność na mecie. Napięcie będzie więc towarzyszyć, zarówno zawodnikom, jak i kibicom, do ostatniego momentu. Trzymaj się Gutek!

 

Fot.: Ainhoa Sanchez/w-w-i.com