Diagnoza

Gutek jest już po wizycie u lekarza. Niestety sprawa jest o wiele poważniejsza niż mógł przypuszczać. Prześwietlenie wykazało złamanie i pęknięcie żeber (pod wpisem publikujemy zdjęcia z prześwietlenia i dokumenty lekarskie). Lekarz zalecił trzy tygodnie w łóżku. Inaczej złamane żebro może przebić płuco. Nie trzeba dużej wyobraźni aby uświadomić sobie co by się mogło wtedy stać. Szczególnie gdyby Gutek był sam na środku oceanu. „Pomimo tego nadal mam zamiar kontynuować wyścig” – uspokaja Gutek. Dowodem na to są prace, które dzisiaj ruszyły na Operon Racing. Na pokładzie jachtu jest już jeden z członków zespołu brzegowego – Maciej „Świstak” Marczewski, który pomaga Gutkowi w przeprowadzeniu napraw. Urwane mocowanie głównego sztagu zostało oddane do zespawania. Gutek zamierza także kupić nowy alternator aby wymienić ten zepsuty. Gorzej wygląda sprawa z bukszprytem. Jego naprawie nie sprzyjają warunki pogodowe. „Odkąd przypłynąłem do Fortalezy (wczoraj rano – przyp. red.) nie było pięciu minut bez większego czy mniejszego deszczu – mówi Gutek. – Leje, leje i końca nie widać.” Na dodatek tamtejszy port nie jest najbardziej dogodnym miejscem do cumowania. Gutek razem ze Świstakiem mieszkają na jachcie pilnując aby nic mu się nie stało.

 

[audio:http://polishoceanracing.com.pl/wp-content/uploads/2011/04/GUTEK_12.04.2011.mp3|titles=GUTEK_12.04.2011]  

[nggallery id=32]