Tego nie lubię

Gutek ma już za sobą połowę drogi z Fortalezy do Charleston. Operon Racing płynie z prędkością około 12 węzłów. Za góra tydzień, a może nawet wcześniej, Gutek powinien dotrzeć do celu. Tymczasem żar leje się z nieba. Gutkowi nic się nie chce (więcej w wypowiedzi pod wpisem, warto też obejrzeć video). „Większość czasu spędzam na leżance przy stole nawigacyjnym, przy komputerze, coś próbuję napisać, coś próbuję odebrać. Jest tak gorąco, że jak zaczynam czytać książkę, to usypiam. Nie muszę myśleć o strategii ani ściągać prognozy co trzy godziny, jak zwykle robię w trakcie etapu – mówi. – Nie lubię tego typu żeglarstwa, kiedy muszę sam po prostu płynąć z jednego punktu do drugiego. Co innego gdyby wybrać się ze znajomymi, towarzysko, można robić różne rzeczy, choćby zarzucić wędkę.” W tej sytuacji do rangi „wydarzenia” urasta napotkanie wielkiego pola glonów o kłosach podobnych do zboża. Zaczepiały się o płetwy sterowe i blokowały hydrogenerator, więc trzeba było je zdejmować. Prawdopodobnie zostały jeszcze na kilu, ale przy obecnych warunkach żeglarz nie chce zatrzymywać jachtu, który płynie z dobrą prędkością. Kolejnych prac przysparzają latające ryby. „Codzienne rano wyrzucam z pokładu kilkanaście sztuk. Są różnych rozmiarów, od 15-20 centymetrowych do pięciocentymetrowych. Są wszędzie. Niestety nie wszystkie udaje mi się wpuścić z powrotem do wody zanim wyschną” – mówi Gutek. 

Fot.: onEdition

 

[audio:http://polishoceanracing.com.pl/wp-content/uploads/2011/04/GUTEK_28.04.2011_EDITED.mp3|titles=GUTEK_28.04.2011_EDITED]

 

httpv://www.youtube.com/watch?v=ZUPCJH6iIDc&feature=mfu_in_order&list=UL