Kierunek Fortaleza

Nie widać końca kłopotów na Operon Racing. Ze względów bezpieczeństwa Gutek podjął decyzję o postoju technicznym w Fortalezie. Dziś nad ranem żeglarz poinformował komisję regatową o poważnej awarii. Na nieszczęście urwało się górne mocowanie głównego sztagu. To jedna z trzech stalowych lin utrzymujących maszt w pionie. Nie ma możliwości jej naprawy. Bez tego zaś Gutkowi grozi utrata masztu. Na dodatek żeglarza nie przestały boleć stłuczone kilka dni temu żebra. Gutek chce udać się do szpitala na prześwietlenie aby wyjaśnić dlaczego tak jest. Tak o tym opowiada: „W nocy około godziny 04.00 rano UTC (06.00 polskiego czasu – przyp.red.) przyszła zmiana wiatru, więc musiałem zrzucić genakera i zamienić go na solenta. Po zrobieniu tego porządkowałem liny i nagle usłyszałem trzask. Była czarna noc. Miałem czołówkę, więc zaraz zobaczyłem, że żagiel jest w wodzie. Wyciągnąłem go, żeby się nie podarł i zobaczyłem rozerwaną końcówkę okucia mocującego sztag do masztu. Jest to bardzo mocna część przenosząca największe obciążenia na jachcie, nie ma mocniejszego okucia niż to. Zdecydowałem się skręcić do brazylijskiego portu Fortaleza i poczekać na cześć zamienną. Bez tego sztagu nie mogę płynąć w silny północny pasat, ponieważ istnieje realne ryzyko utraty całego masztu. Długo nad tym myślałem, ale muszę podjąć taką decyzję. Będę później w Charleston, ale prawdopodobnie nie byłbym w stanie wyprzedzić kogokolwiek z aktualnymi uszkodzeniami. Teraz moim najważniejszym zadaniem jest utrzymać łódkę w całości, żeby dopłynąć móc wystartować do ostatniego etapu do La Rochelle. Oczywiście chcę wykorzystać sytuację pobytu w porcie żeby naprawić bukszpryt i pojechać do szpitala, sprawdzić, co z moimi żebrami. Bardzo mi przykro, że muszę to powiedzieć.” Do Fortalezy Polak ma w tej chwili około 300 mil morskich. W zależności od tego jak szybko będzie płynął w brazylijskim porcie powinien być za dobę albo dwie. Gutek dysponuje odpowiednimi mapami, zna też osobiście ten port bo był tam już dziesięć lat temu wraz z załogą Warty-Polpharmy, która też zawinęła tam wtedy po awarii. Postój techniczny w Fortalezie nie pociągnie za sobą żadnych konsekwencji w postaci punktów karnych. Jest to dozwolone regulaminem regat Velux 5 Oceans. Gutkowski może pozostać w porcie tyle czasu, ile będzie wymagała naprawa uszkodzenia. Na miejsce jedzie już zespół brzegowy. Gutek i Operon Racing mogą też liczyć na pomoc mieszkających w Fortalezie polskich żeglarzy. Wsparcie zaoferował Darek Marchewka, prowadzący szkołę kitesurfingu niedaleko Fortalezy. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie postój w porcie nie powinien być długi. W rozmowie z nami Gutek zapowiedział, że zamierza dalej płynąć w regatach Velux 5 Oceans, nawet z obolałymi żebrami. Czwarty etap wyścigu, choć nic tego nie zapowiadało, okazał się dla niego najbardziej pechowy z dotychczasowych. Operon Racing płynie z uszkodzonym kilem, na jachcie nie działa alternator a bukszpryt jest połamany. Trzymaj się Guciu!

Fot.: Ainhoa Sanchez/w-w-i.com

 

[audio:http://polishoceanracing.com.pl/wp-content/uploads/2011/04/gutek_08.04.2011_FORTALEZA.mp3|titles=gutek_08.04.2011_FORTALEZA]

 

httpv://www.youtube.com/watch?v=hjk9Ho68-rs