Na kłopoty Gutkowski

Wczoraj wieczorem Gutek przesłał nam kolejny list z pokładu Operon Racing. „Same złe wieści. Awaria za awarią. Rozumiem, że łódka jest już niemłoda, ale nie wszystko naraz. Od początku. Dwa dni temu podczas refowania zmyło mnie do kokpitu na tyle fatalnie, że mam chyba pęknięte, złamane żebro. Biorę tabletki przeciwbólowe i jest lepiej. Przez pierwsze 24 godziny miałem ogromne trudności z oddychaniem. Wczoraj rano alternator, który służy do ładowania akumulatorów przestał działać. Rozebrałem go, żeby się dowiedzieć co i jak jest źle. Okazało się, że miedziane druty są popalone i ceramiczne izolatory szlag trafił. Z przewodami po kilku godzinach dałem sobie radę, ale ceramiki na jachcie nie mam. Zostało mi ładowanie awaryjne z alternatora silnika. Tyle, że prąd ładowania jest mały i trzeba używać silnika pięć razy dłużej, czyli pięć razy więcej paliwa, którego nie mam. Odnawialne źródła energii działają tylko jak jest wiatr. Dzisiaj złamał się bukszpryt. Nie wiem czy można to jakoś naprawić. Muszę się zastanowić. Na pewno można go usztywnić na ruchy w pionie, ale jak to wykonać na boki? Marne szanse na laminowanie jak dziób lata na fali, góra-dół i chlapie. Krótko sumując, w dwóch słowach: jest źle.” Zaniepokojeni tymi wieściami zadzwoniliśmy do Gutka dzisiaj rano. Uspokoił nas. Jak nam powiedział najprawdopodobniej żebro jest jednak pęknięte nie złamane. Żeglarz nie ma gorączki. Obwiązał się bandażem elastycznym i próbuje normalnie funkcjonować. Jest to jednak trudne bo niemal każdy ruch sprawia mu ból. Najgorzej jest w czasie prac na pokładzie np. przy kabestanie. Z alternatorem nic się nie da zrobić więc Gutek liczy na wiatr, dzięki którym działają generatory. Z bukszprytem już sobie poradził. Miał sporo szczęścia bo bokiem minęła go gigantyczna burza. Gdyby wszedł w nią z uszkodzonym bukszprytem nie wiadomo jak by się to skończyło. „Ale i tak pioruny waliły takie, że bałem się na nie patrzeć” – mówi Gutek. Kłopoty denerwują Gutka, ale nie załamują. Na razie nie widzi potrzeby szukania pomocy w najbliższym porcie. „Płynę dalej. Nie takie rzeczy mi się trafiały i jakoś sobie radziłem. Zrobię wszystko aby teraz też tak było” – zapewnia.  

Fot.: Ainhoa Sanchez/w-w-i.com