Plan Gutka

Mamy złą i dobrą wiadomość. Gutek zostaje w Fortalezie na dłużej. To ta zła. A dobra jest taka, że dzięki temu będzie mógł kontynuować udział w regatach Velux 5 Oceans. Ale po kolei. Lekarze – ten na miejscu, konsultanci medyczni regat oraz  w Polsce – są zgodni co do zaleceń. Gutek powinien pozostać w porcie, aby kości żeber zregenerowały się na tyle, żeby zminimalizować ryzyko obrażeń wewnętrznych. Potem może się dalej ścigać. Komisja regatowa oficjalnie potwierdziła, że nie ma limitu czasowego, jeśli chodzi o postój w porcie podyktowany względami technicznymi. „Ani przez moment nie myślałem o przerwaniu wyścigu” – zapewnia Gutek. „Jeżeli poczekam tutaj 10 dni, to niczego nie zmieni. Jeśli chodzi o punktację w tym etapie, nadal będę czwarty. Ale nie będę aż tak bardzo ryzykował swojego życia (złamane żebro mogło mu przebić płuco – przyp. red.) Będę też mógł naprawić usterki na Operon Racing, czyli bukszpryt, mocowanie sztagu, alternator. Chcę też porozmawiać z właścicielami tutejszej stoczni na temat możliwości naprawy kila, bo w Charleston już pewnie nie będzie na to czasu.” Aby pokonać dystans ok. 3200 mil morskich, jakie dzielą Fortalezę w Brazylii od mety czwartego etapu w Charleston w Południowej Karolinie w USA, potrzeba około 18 dni żeglugi ze średnią prędkością 200 mil morskich na dobę. Gutek zapewnia, że w tym czasie dopłynięcie do USA jest możliwe bez zbędnego ryzyka i nacisku na wynik. Jeśli to się uda powinien pojawić się w Charleston najpóźniej na kilka dni przed startem ostatniego etapu regat Velux 5 Oceans, który zaplanowano na 14 maja.

Fot.: onEdition