Tysiąc mil do mety

Już tylko tysiąc mil morskich dzieli Gutka od Charleston. Za około pięć dób powinien być na mecie przedostatniego etapu regat Velux 5 Oceans. Nie jest to jednak pewne bo warunki pogodowe nie są stabilne. Gutek chciałby się tam znaleźć jak najszybciej. Turystyczne pływanie to nie jego bajka. Operon Racing płynie od Fortalezy ze średnią prędkością około 12 węzłów. Póki co (odpukać!) na jachcie nie doszło do żadnej awarii. Miejmy nadzieję, że zła passa, która towarzyszyła mu od startu z Punta del Este do Fortalezy już się skończyła. Podczas rozmowy z nami (wczoraj wieczorem naszego czasu) żeglarz skarżył się tylko, że znowu pobolewa go złamane żebro. „Musiałem je nadwyrężyć przy stawianiu żagli – mówi Gutek. – To nie jest jakiś straszny ból, ale bardzo denerwujący.” Na szczęście skończyły się już wielkie upały, które dokuczały Polakowi dotąd. Temperatura spadła do 25 stopni. W takich warunkach lepiej się wypoczywa. W wolnym czasie Gutek odpowiada na maile, słucha muzyki i próbuje czytać książkę. Dotkliwie odczuwa jednak brak regatowych emocji. „Niektórzy samotnie płyną dookoła świata przez kilka lat – mówi. – Podziwiam. Ja bym tak nie potrafił.”

Fot.: onEdition