Kierunek Europa!

Nowe wieści z Operon Racing. Gutek pisze: „Po trzech dniach spędzonych w gęstej i zimnej mgle, widzę znowu horyzont. Hurra!!! Jeszcze jeden dzień w takich warunkach a nabawiłbym się klaustrofobii w bezkresnym obszarze oceanu. Jedyne co było widać to dziób Operona. Czasami mgła była tak gęsta, że nie było widać topu masztu. Nadal udaje mi się trzymać dobrą średnią prędkość w wyścigu. Za ostatnie 24 godziny to ponad 10 węzłów. Jak na słaby wiatr to bardzo dobry wynik. Mimo to dobrze, że układ pogodowy lekko spowolnił flotę Eco 60 i szybko ich dogoniłem. Prognoza na następne dni przewiduje wzrost prędkości wiatru z ostrego baksztagu więc nie najlepiej dla mnie. Mam nadzieję, że nie rozwieje się aż tak, że będzie trzeba zarefować grota do drugiego refu. O problemach technicznych nie będę nic wspominał bo tego zrobiło się już lekko za dużo i nie mam ochoty być ochrzczony nowym przydomkiem „Pan Kłopoty”. Wczoraj w odległości 30 mil morskich mijałem Halifax i pomyślałem sobie, że Derekowi musi być ciężko. Po tak długim czasie mija swój dom o rzut kamieniem i nie może się zatrzymać. Na pewno nie jest to przyjemne uczucie. W przeciwieństwie do mnie i pewnie Chrisa – nas cieszy kierunek: Europa. Nie mam o czym pisać bo przez mgłę nic nie widziałem. Wielorybów też nie było widać chociaż z jednym się zderzyłem. Całe szczęście prędkość Operon Racing wynosiła tylko 8 węzłów i po uderzeniu spadła do 2 węzłów. Na szczęście nic się widocznego nie uszkodziło, a monster się nie wynurzył. Dzisiaj znowu miałem ptasią wizytację w kabinie. Wleciało coś podobnego do polskiej sikorki. Po paru sekundach wyleciała przez drzwi i usiadła na relingu. Parę minut temu jak wracałem do kabiny to widziałem, że jeszcze tam odpoczywała.”

Fot.: Ainhoa Sanchez/w-w-i.com