Złamany bukszpryt

A już myśleliśmy, że Gutek dotrze do Charleston bez przygód. Niestety bukszpryt na Operon Racing znów się złamał. „Wiele dni płynąłem na genakerze, testowałem bukszpryt dość solidnie, nic się nie działo, pomimo dość silnego wiatru nawet. Wczoraj rano zobaczyłem pęknięcie po lewej stronie. Płynąłem dalej, bo wyglądało to wciąż dosyć stabilnie. Natomiast odkręcił wiatr i zrzuciłem genakera, a potem zaczęło coś stukać. Myślałem, że to jakieś porwane sieci albo coś podobnego. W końcu znalazłem źródło dźwięku. Bukszpryt ułamał się prawdopodobnie pod swoim własnym ciężarem – nic nie było do niego przyczepione, roler foka jest zamocowany do kosza dziobowego. Tam właśnie nastąpiło złamanie – na połączeniu dzioba z bukszprytem. Bukszpryt wyciągnąłem, schowałem. W sumie dobrze, że stało się to teraz, a nie na następnym etapie, wiedziałem, że to trzeba sprawdzić. To, co zostało zrobione w Fortalezie zostało zrobione solidnie, ale złamało się w innym miejscu, przy samym połączeniu z kadłubem. Tym razem nic nie mogę z tym zrobić, nawet jakbym chciał, to znacznie trudniejsze niż w poprzednim przypadku.” – opowiada Gutek (posłuchaj nagrania pod wpisem). W zależności od pogody Polak powinien być w Charleston za około dwie doby. W porcie czeka już ekipa techniczna, która stara się przygotować wszystko do jak najszybszej naprawy uszkodzonej części jachtu tak aby łódka była gotowa do startu do ostatniego etapu regat Velux 5 Oceans, który zaplanowany jest na 14 maja. „Mam nadzieję, że nam się uda” – mówi Gutek.  

 

[audio:http://polishoceanracing.com.pl/wp-content/uploads/2011/05/GUTEK_02.05.20111.mp3|titles=GUTEK_02.05.2011]

[nggallery id=35]