Pogodowa loteryjka

Takich zdjęć oczekują organizatorzy i media, ale uwierzcie, nie jest łatwo je zrobić! / Fot. Yann Riou/Groupama Sailing Team/Volvo Ocean Race

Takich zdjęć oczekują organizatorzy i media, ale uwierzcie, nie jest łatwo je zrobić! / Fot. Yann Riou/Groupama Sailing Team/Volvo Ocean Race

 

Po czterech dniach praktycznie bez snu i jedzenia, ale za to z chorobą morską, chłopakom powoli chyba wraca normalność. Flota dziś już wydostała się na Pacyfik, co sprawiło, że zmieniła się fala, poprawiły warunki, a dzięki temu powraca chęć na jedzenie…Hamish Hooper, MCM z Campera (oficer medialny) z rozmarzeniem opisuje dzisiejsze śniadanie złożone z muesli oraz plan na „wielkie żarcie” – puszkę tuńczyka do której zamierza dosypać nachos. Według niego na pokładzie VOR70 jest to równowartość dania w kilkugwiazdkowej restauracji z przewodnika Michelina. No cóż, każdy ma swoje smaki, tym bardziej, kiedy trzeba zrobić coś z niczego … (Swoją drogą, nie wpadłbym na tuńczyka z chipsami, ale może warto spróbować?)

Załoga Pumy cieszy się, że skończyła im się chińska kawa, która była paskudna, ale nie pozwalała zasnąć, więc była w użyciu od startu.


Pod wiatr i na wschód zamiast z wiatrem i na południe - bywa i tak ...
Pod wiatr i na wschód zamiast z wiatrem i na południe – bywa i tak … /mapa ze strony VOR

 

Na razie flota przeszła już cieśninę Luzon i teraz wszyscy są za Tajwanem, próbując znaleźć najlepszy kurs do celu – póki co, pod wiatr. Według ostatniego raportu pozycji Sanya pierwsza, przynajmniej przez chwilę w tym wyścigu. Trzeba odejść na wschód żeby się dostać w pasat północno-wschodni, którego na razie, wg. Willa Oaxleya, nawigatora z Campera, nie widać. Wiadomo, że lepiej być dalej od lądu (Filipiny, Papua-Nowa Gwinea, Indonezja), który zakłóca cyrkulację mas powietrza i trudniej wtedy o dokładniejszą prognozę, za to łatwiej o „lokalne”, nie zawsze korzystne, wiatry. A co robi Puma (czerwona łódeczka) całkiem gdzie indziej niż reszta?