Rodeo i choroba morska

 

Taki widok z pokładu ... / fot. Hamish Hooper/CAMPER ETNZ/Volvo Ocean Race

Taki widok z pokładu ... / fot. Hamish Hooper/CAMPER ETNZ/Volvo Ocean Race


Informacje z regat jak zwykle utrzymane w tonie dużego napięcia i walki z żywiołem, ale wiadomo, zainteresowanie mediów trzeba podtrzymywać :). Niemniej przy panujących tam na wodzie warunkach o wypadek nietrudno – zęby można stracić przy najmniejszym błędzie. Kilka godzin po starcie w nocy z niedzieli na poniedziałek flota weszła w strefę silnego wiatru (kontrast między startem a tym, co było potem, widać na filmie …).

 

 

 

Zarefowane jachty jechały z prędkością do 20 węzłów, co przy dużej, ale najprawdopodobniej krótkiej i stromej fali na pewno nie było przyjemne (fale oceaniczne są dłuższe i łatwiejsze do pokonywania, nawet, jeżeli są większe). W załogach nie ma osób przypadkowych, jednak chłopaki zaczęli chorować na chorobę morską, a ci, co nie chorują, patrzą na tamtych i też zaczynają nerwowo przełykać ślinę … Ian Walker (skiper Abu Dhabi) przyznał, że choruje pierwszy raz w życiu.


 

Może nie jest najprzyjemniej, ale walczyć trzeba / fot. A.Soriano/Team Sanya/Volvo Ocean Race

Może nie jest najprzyjemniej, ale walczyć trzeba / fot. A.Soriano/Team Sanya/Volvo Ocean Race

 

Dziś wiatr już słabszy, 17 węzłów, ale fala wciąż się utrzymuje. Na to nakłada się prąd o kierunku prostopadłym do wiatru i tworzą się dodatkowe fale pod kątem do poprzednich. Flota w połowie drogi od startu do cieśniny Luzon pomiędzy Tajwanem a Filipinami – jedynego punktu obowiązkowego trasy, dalej można płynąć jak się chce.


 

aktualny obraz floty VOR

aktualny obraz floty VOR

 

Nick Dana z Abu Dhabi Ocean Racing porównuje warunki do jazdy na „mechanicznym byku” – „Jest to trudne z wielu powodów – kręci się dookoła w sposób nieprzewidywalny, skacze w górę i w dół oraz na boki a do tego przechyla się maksymalnie wtedy, kiedy się tego zupełnie nie spodziewasz”. Według organizatorów flota powinna być w Auckland ok. 8 marca.