Ultradźwięki czyli prewencja

 

Przegląd jachtu regatowego trwa kilka dni, a najmniejsze przeoczenie może mieć bardzo poważne skutki na wodzie. Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Rac

Przegląd jachtu regatowego trwa kilka dni, a najmniejsze przeoczenie może mieć bardzo poważne skutki na wodzie. Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Race

W ramach przygotowań do kolejnego, czwartego etapu VOR, wszystkie jachty są sprawdzane ultradźwiękami. Robi to specjalistyczna firma, sprawdzenie jednego zajmuje około dwóch dni. Po co? To drobiazgowa kontrola wszystkich newralgicznych punktów łódki, kadłuba, dziobu, kila, płetw stateczników, steru i masztu. Urządzenie wykrywa nawet minimalne delaminacje, które, niezauważone, mogą spowodować reakcję łańcuchową. Bo jak na jachcie zaczyna się psuć jedna rzecz, która zostanie zignorowana, kolejne awarie są tylko kwestią czasu.

Pięć jachtów sprawdza firma, która opracowała tę technologię, a Francuzi mają własne urządzenia. (Moim zdaniem, francuskie urządzenia działają dobrze tylko na francuskich jachtach, ale może jestem uprzedzony po niefajnych przygodach z autopilotem NKE na Oceanie Południowym rok temu.) …

 

Specjalista sprawdza ultradźwiękami, czy w konstrukcji jachtu nie ma mikrouszkodzeń. Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Race

Specjalista sprawdza ultradźwiękami, czy w konstrukcji jachtu nie ma mikrouszkodzeń. Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Race

 

 

Jachty na VOR zbudowane są z ultralekkich materiałów, więc minimalne uszkodzenie może mieć kolosalne następstwa. W poprzedniej edycji regat jachty również były sprawdzane, a człowiek, który to robił (i robi również teraz) twierdzi, że po każdym etapie na każdym z jachtów znajdował coś, co należało poprawić. Nie było wyjątków, poza tym, że Ericsson 3 i 4 były nowszej generacji niż cała reszta. W tej chwili prawie wszystkie jachty (oprócz Sanya Lan) są bardzo podobne, zarówno jakościowo jak i konstrukcyjnie, co zresztą widać na wodzie. No i nie sądzę, żeby podano wyniki tych “prześwietleń”.

 

Śrubę też trzeba dokładnie obejrzeć; Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Race

Śrubę też trzeba dokładnie obejrzeć; Fot. PAUL TODD/Volvo Ocean Race