Z Chin do Nowej Zelandii. A co po drodze?

W porcie Sanya ostatni tydzień przed startem kolejnego etapu regat VOR,  z Chin do Nowej Zelandii (Auckland), przygotowania w toku. Z mojego doświadczenia – ostatni tydzień to niekończące się zamieszanie, bo na łódce zawsze jest coś do zrobienia, a prawie codziennie jakieś oficjalne ceremonie, odprawy i briefingi, na których trzeba być. Najchętniej by się człowiek schował albo teleportował na morze, i to od razu jak najdalej. Wiadomo już, jak będzie wyglądał wyścig startowy (mapka). A co można powiedzieć o czwartym etapie?

Plan startu na niedzielę. Rys. Volvo Ocean Race

Plan startu na niedzielę. Rys. Volvo Ocean Race

 

Statystycznie – do pokonania jest 5 220 Mm w linii prostej, a jak wiadomo, po prostej nigdy się nie płynie. (Na razie ze statystyk wynika, że Groupama pływa najdłuższą trasą, tzn. ich licznik pokazuje najwięcej mil od startu – 16473. Telefonica ma ok. 100Mm mniej, Camper kolejne 100 mniej. W generalnym zestawieniu można brać pod uwagę tylko te 3 jachty, bo one ukończyły jak do tej pory wszystkie etapy.)

 

rys. Google Maps

rys. Google Maps

A wracając do etapu, który przed nimi – nawigatorzy twierdzą, że potencjalnie może to być najtrudniejszy etap (no dobra, twierdzą tak prawie za każdym razem, co nie jest pozbawione słuszności, bo na trasie dookoła nie ma łatwych etapów, a pogoda albo awaria może każdy dodatkowo skomplikować). W każdym razie czeka ich przejście przez strefę okołorównikową w jej najszerszym miejscu na świecie. Dużo półwiatrów, w teorii więcej niż połowa trasy, niemniej Morze Południowochińskie i Filipińskie nie są łatwymi akwenami, a po minięciu Filipin dylemat – jechać prosto „w dół” licząc na silny wiatr albo pójść szerokim łukiem i potem na południe prosto do celu. Rybka albo akwarium, nie będzie możliwości zmiany opcji, a decyzję trzeba będzie podjąć wcześnie. Start w niedzielę, w sobotę in-port race, czyli punktowane regaty blisko brzegu.

Rys. Volvo Ocean Race

Trasa teoretycznie wygląda właśnie tak. / rys. Volvo Ocean Race