Auckland welcome to

Phil Harmer, jeden z dwóch Nowozelandczyków na pokładzie Groupamy, za sterem. Fot.Yann Riou/Groupama Sailing Team/Volvo Ocean Race

Phil Harmer, jeden z dwóch Nowozelandczyków na pokładzie Groupamy, za sterem. Fot.Yann Riou/Groupama Sailing Team/Volvo Ocean Race

 

Harmonogram regat zakładał, że jachty zaparkują w nowozelandzkim Auckland 8 marca. Był to wariant optymistyczny jak widać, chociaż z drugiej strony nie wiadomo czemu – cały czas płynęli (i płyną) dość szybko, nie stali w okolicy równika. Do tej pory harmonogram był prawie idealnie ustawiony. Małe opóźnienie (będą w porcie na weekend) oznacza jedynie, że  załogi odpoczną dosłownie kilka dni.

Ale meta już za rogiem – prowadzący stawkę Francuzi mają jeszcze 740 mil do przejechania i przewagę 130Mm nad następną w kolejności Pumą. Ale Cammas, kapitan “Zielonego Komara”, woli wypowiadać się ostrożnie: “Droga do celu nie wygląda ani trochę jak autostrada. Za dwa dni wiatr będzie dużo słabszy i zostanie nam 400 mil halsowania do celu.”

 

Mapa z trackera regat /www.volvoocearace.com W każdym wariancie zwycięstwa – oprócz Groupamy na pierwszym miejscu – można by napisać, że etap wygrywają               Nowozelandczycy – bo jest ich bardzo dużo na każdym jachcie, oprócz francuskiego :)  Mapa z trackera regat /www.volvoocearace.com

 

A dla tych, którzy twierdzą, że żeglarstwo oceaniczne, nawet regatowe, to nudny sport, kilka słów od skipera Pumy Kena Reada, z którym zgadzam się w stu procentach: “Niczego nie boimy się bardziej, niż kolejnego “raportu” – informacji o pozycjach, prędkościach i postępach za ostatnie 3 godziny. Okrucieństwo tej gry polega właśnie na raportach. (…) Milion razy mówiłem, że te regaty nie są trudne ze względu na odległości jakie pokonujemy, ale na to, że jest to seria 3-godzinnych wyścigów. Bardzo długa seria. (…)”.

Z własnego doświadczenia wiem, że kolejny raport bezlitośnie pokazuje, co zrobiłem dobrze, a co źle, oraz co w tym czasie zrobili inni. Chwila zaraz po ogłoszeniu raportu, wysyłanego jednocześnie do wszystkich zawodników, to jedyny czas, kiedy można wykonać jakiś manewr taktyczny, bo następny raport “dopiero” za 3 godziny (w regatach Velux 5 Oceans było to 6 godzin) i wtedy przeciwnik zorientuje się, co robisz.

 

Gdyby Francuzom coś nie tego, to Puma jest następna w kolejności, a do mety jeszcze wiele może się zmienić. fot. Amory Ross/PUMA Ocean Racing/Volvo Ocean Race

Gdyby Francuzom coś nie tego, to Puma jest następna w kolejności, a do mety jeszcze wiele może się zmienić. fot. Amory Ross/PUMA Ocean Racing/Volvo Ocean Race