Groupama i Puma już za Hornem

Załoga Groupamy na Hornie - pierwsi z całej floty, więc mają się z czego cieszyć. / Fot. Yann Riou/Groupama Sailing Team/Volvo Ocean Race

 

 

Dzisiaj po południu (1255 GMT) Groupama okrążyła mityczny przylądek Horn. Jak widać ze zdjęć, było nie najgorzej, jeśli chodzi o warunki – przynajmniej w porównaniu z całym minionym tygodniem. „To wielka ulga” – komentuje Franck Cammas dowodzący francuską załogą.

Od startu w Auckland minęło 12 dni. „Wygląda na to, że najgorsze za nami, w kontekście tego, co działo się na innych łódkach” – dodaje.

[klikajcie po więcej]


 

Godzinę później skałę Hornu minęła Puma (1352GMT). Teraz jeszcze „tylko” dwa tysiące mil przez wody południowego Atlantyku, do mety w brazylijskim Itajai. Widać, że wszyscy na zdjęciach cieszą się jak dzieci. Ja też się tak cieszyłem, kiedy mniej więcej rok temu, przy pięknej pogodzie, po licznych nieprzyjemnościach Oceanu Południowego, mijałem słynną skałę…

Telefonica będzie mijać Horn jutro, po czym zawinie do pierwszego portu po drugiej stronie  – Ushuaia.

Camper kieruje się do Puerto Montt, a Abu Dhabi dokonało prowizorycznej naprawy uszkodzenia kadłuba i wciąż nie ma decyzji, co dalej. Team Sanya zapakowana już na statek, powrócą na „scenę” VOR  dopiero w Miami.


Sprawdzanie wkrętów w trakcie gdy klej wiąże - tymczasowa naprawa kadłuba Abu Dhabi. / Fot. Nick Dana/Abu Dhabi Ocean Racing/Volvo Ocean Race