Ortopedia na pokładzie VO70

Fala, która uszkodziła załoganta Pumy, mogła wyglądać podobnie. Na zdjęciu pokład Azzama. /Fot. Nick Dana/Abu Dhabi Ocean Racing/Volvo Ocean Race

 

Ciekawa relacja Kena Reada z pokładu Pumy:


Thomas wychodził na pokład, weszła fala, uderzył mocno ramieniem o ścianę kokpitu. Kiedy fala spłynęła, został podniesiony i odprowadzony do zejściówki – nie mógł ruszać ręką. Widać było, że ramię jest wybite. Widać było, że bardzo boli. Położyliśmy go na koi oficera medialnego i zaczęliśmy dzwonić. Nie jestem lekarzem, więc proszę bez komentarzy, ale pozwoliliśmy mu odpocząć i trochę się zrelaksować, a potem ułożyliśmy go tak, żeby ręka zwisała z koi i liczyliśmy na to, że staw sam wróci do właściwej pozycji.
Potem, pod kierunkiem dr. Ruth, Jono  złapał jego łokieć i przedramię i już – ramię wróciło na miejsce. Wygląd twarzy pacjenta był bezcenny – od czystego bólu kiedy wszystko to się działo do szeroko otwartych oczu i wyraźnego, choć pozbawionego słów komunikatu, że się udało. Ramię zaczęło wyglądać jak ramię normalnego człowieka. Twardy jak przystało na hokeistę, Thomas bardzo szybko wrócił do zdrowia i 24 godziny po wypadku znowu stanął za kółkiem. Obecnie czuje się dobrze, więc nie musimy zawijać na Chatham Islands.


Jedziemy dalej. Z nadzieją, że nasza załoga będzie niebawem cała i zdrowa, czekamy na zapowiadaną żeglugę z wiatrem. Przyznaję, że dla mnie jako dla kapitana jednostki sytuacja była stresująca. Perspektywa, że trzeba będzie wysadzić jednego lub dwóch załogantów (sternika Thomasa Johansona i dziobowego Caseya Smitha) gdzieś po drodze i wyleczyć ich, jeżeli nie damy rady zrobić tego we własnym zakresie, była absolutnie realna. Z tym wiązałoby się również kontynuowanie rejsu bez zabezpieczenia w postaci pozostałych jednostek płynących w pobliżu. Ocean Południowy to wystarczająco samotny rejon świata, nawet wtedy, jeżeli płynie się w sześć jachtów. Opóźnienie oznaczałoby inny układ atmosferyczny i samotną żeglugę. A to nigdy nie jest fajne.W regatach wszystko opiera się na załodze. Wszystko inne jest kwestią wtórną w zestawieniu ze zdrowiem oddziału. Mam nadzieję, że to były ostatnie urazy na naszym pokładzie w tym etapie i w pozostałej części okrążenia planety.”

 

 

Cóż mogę dodać … wiem jedynie, że w żegludze samotnej zdecydowanie łatwiej założyć sobie szwy na czole niż nastawić ramię :)