Teraz kurs na Horn

 

 

Start już dziś w nocy (o godz. 14.00 czasu lokalnego w niedzielę, ale różnica między Polską a Nową Zelandią wynosi +13 godzin dla NZ, więc tam niedziela już się zaczęła), a tymczasem skrócony opis tego, co się może wydarzyć po drodze z Nowej Zelandii do Brazylii. „Centrala” regat informuje, że będzie to prawdopodobnie najtrudniejszy etap (no bo przecież Horn po drodze). Może to być prawdą oczywiście, ale czasami etapy w teoretycznie „łatwiejszych” geograficznie okolicach również potrafią dać porządnie w kość.

Tymczasem – 6 700 Mm z Auckland do Itajai, najdłuższy etap w tej edycji regat. Oficjalna informacja prasowa mówi o falach wielkości bloków mieszkalnych, sztormowych wiatrach i lodowatych temperaturach … To wszystko rzecz jasna prawda, ale za to płynie się szybko, głównie z wiatrem, jest szansa na rekord prędkości, choć również na uszkodzenie łódki, czego oczywiście nikomu nie życzę.

Co do strategii regatowy meteorolog twierdzi, że najlepiej byłoby od razu jechać prosto i jak najdalej na południe żeby dostać się na szlak zachodnich sztormów i razem z nimi jechać na Horn. Ale utrzymanie się z układem atmosferycznym przemieszczającym się z prędkością 25 węzłów nie jest łatwe – bo żeby było dobrze, trzeba znajdować się cały czas w określonym miejscu tego układu. Pomyłka skutkuje „wysiadką z pociągu” i trzeba czekać na następny. Do tego dochodzi ryzyko gór lodowych. Oczywiście zostały ustalone granice jak daleko na południe można zejść a sytuacja lodowa będzie cały czas monitorowana.

Więcej można przeczytać tu: http://www.volvooceanrace.com/en/news/5468_Record-runs-await-as-fleet-prepares-for-Southern-Ocean.html

Powtórka z regat portowych jest tu, polecam: