„Widać, kto kuma”

Wczoraj Franck Cammas (Groupama) w jednym ruchu odjechał na ponad 70 mil od reszty, jako jedyny wykorzystując optymalnie mało przewidywalne ruchy huraganu Alberto. Reszta floty spędziła sporo czasu – ok. 12 godzin – sztormując pod wiatr w pobliżu centrum huraganu. Jak napisał wczoraj Gutek na Fb – “teraz widać, kto kuma”. Dziś już przewaga nie jest tak spektakularna (niecałe 30 Mm), ale dalej wyraźna, zobaczymy co dalej.

 

Jedna rufa w idealnie wybranym momencie i od razu jest efekt. / www.volvooceanrace.com

Jedna rufa w idealnie wybranym momencie i od razu jest efekt. / www.volvooceanrace.com

Niżej wyjątki z blogu Iana Walkera (Azzam – Abu Dhabi):

„Cała flota z wyjątkiem Groupamy została złapana, kiedy Alberto zmienił trasę i przesunął się powyżej nas. Próbowaliśmy wykorzystać zmianę kierunku wiatru, ale ta zmiana prowadziła prosto w oko cyklonu. Po czym nastąpiło 12 godzin chaosu, gdyż znaleźliśmy się po złej stronie niżu, halsując pod wiatr o prędkości 35 węzłów. Nagle zamiast na szybkiej autostradzie którą mieliśmy okrążyć sztorm, znaleźliśmy się w jego środku, z trzema refami na grocie i sztormowym fokiem. Było kilka groźnych fal, ale najgorsze były pioruny, bijące wszędzie dookoła tak gęsto, że wydawało się, że nie ma szans, żeby któryś nie uderzył w maszt. Udało nam się w końcu przedostać na „lepszą” stronę i ruszyć do przodu. Groupama przechytrzyła wszystkich, wykonując rufę dużo wcześniej i trzymając się dalej od Alberta – za co zainkasowali bonus w postaci 70 mil.

Teraz, po całym dniu ciągłego zmieniania żagli mamy już bardziej stabilny wiatr, ale wszyscy są zmęczeni, bo przez ten cały czas cała załoga była potrzebna na pokładzie. Zdarzyło się kilka kontuzji, w tym jedno poważne uderzenie w głowę. Teraz trzeba odpocząć, zjeść, napić się i jechać dalej. Etap, który miał być łatwym przejściem Atlantyku okazał się już na początku czymś zupełnie innym.”

 

Fakt, że Groupama ominęła Alberta nie znaczy, że mieli łatwo i po płaskiej wodzie ... / Fot. Yann Riou/Groupama Sailing Team/Volvo Ocean Race

Fakt, że Groupama ominęła Alberta nie znaczy, że mieli łatwo i po płaskiej wodzie ... / Fot. Yann Riou/Groupama Sailing Team/Volvo Ocean Race

 

Camper z drugiego na piąte. Jak piszą, byli "kanarkiem w kopalni", walcząc w słabym wietrze ze wszystkich możliwych kierunków - ale za to reszta jachtów wiedziała, że od tego miejsca trzeba trzymać się z daleka.

Camper z drugiego na piąte. Jak piszą, byli "kanarkiem w kopalni", walcząc w słabym wietrze ze wszystkich możliwych kierunków - ale za to reszta jachtów wiedziała, że od tego miejsca trzeba trzymać się z daleka.