VOR – podsumowanie i perspektywa

 

Flota sześciu VO70 przed startem ostatniego etapu z Lorient do Galway. W kolejnej edycji to będą już zupełnie inne łódki. / Fot. IAN ROMAN/Volvo Ocean Race

Flota sześciu VO70 przed startem ostatniego etapu z Lorient do Galway. W kolejnej edycji to będą już zupełnie inne łódki. / Fot. IAN ROMAN/Volvo Ocean Race

Zakończone właśnie regaty Volvo Ocean Race 2011-12 nie tylko były pierwszym wyścigiem w 39-letniej historii, gdzie odległości pomiędzy jachtami były tak małe, a rywalizacja tak bliska – były też pierwszym, który pobił wszelkie rekordy medialne. I ostatnim, gdzie oglądaliśmy jachty klasy Volvo Open 70.

11 edycja VOR była walką o miejsca na podium do ostatniego etapu, co niewątpliwie podtrzymywało zainteresowanie mediów i kibiców aż do mety. Floty nie oszczędzały awarie (czego przyczyny leżą też w bardzo wyrównanej rywalizacji pomiędzy czterema najlepszymi załogami), a zespoły dokonywały heroicznych wysiłków, aby naprawiać uszkodzenia i kontynuować sprint dookoła świata.

Dzięki wyjątkowo licznej publiczności śledzącej zmagania żeglarzy, organizatorzy mają gwarancję, że impreza jest u szczytu popularności. „Nigdy nie było lepiej” – mówił w Galway na zakończeniu regat Knut Frostad, obecnie dyrektor wyścigu a wcześniej czterokrotny jego uczestnik. „Pomimo kryzysu ekonomicznego, zagrożenia ze strony piratów na Oceanie Indyjskim oraz większej liczby awarii niż byśmy sobie życzyli, zakończona edycja to największy jak do tej pory sukces VOR” – dodawał.

 

 

Walka na metry, od startu do mety - tak wyglądała rywalizacja. / Fot. IAN ROMAN/Volvo Ocean Race

Walka na metry, od startu do mety - tak wyglądała rywalizacja. / Fot. IAN ROMAN/Volvo Ocean Race


Miasteczka regatowe w portach etapowych odwiedzały setki tysięcy ludzi (w samym Galway było to ok. 900 000 osób), a liczba relacji medialnych podwoiła się w odniesieniu do poprzedniej edycji. Dostępne dane dotyczące monitoringu mediów (do etapu 7 włącznie) mówią o 109 mln wizyt na stronie internetowej (wzrost o 91% wobec całej poprzedniej edycji), ponad 51,000 artykułów w mediach elektronicznych (70% ponad całość poprzednich regat). Profil regat na Facebooku to ponad 200 000 fanów, co w kategorii stron żeglarskich jest bardzo dobrym wynikiem. Race tracker, strona umożliwiająca śledzenie pozycji jachtów na bieżąco to ponad 16 mln wizyt i 234 mln odsłon. Finałowe liczby poznamy w końcowym raporcie medialnym, jaki zostanie ogłoszony po zakończeniu okresu monitorowania.

W trakcie postoju w Lorient organizatorzy regat potwierdzili, że finansowanie dwóch kolejnych edycji wyścigu jest zapewnione, a nowa klasa jachtów ma szanse przyciągnąć więcej uczestników. Portem startu będzie ponownie Alicante, gdzie uroczyście otwarto muzeum Volvo Ocean Race. Nowe, identyczne jachty typu one-design będą dużo tańsze niż obecna klasa Volvo Open 70 na której rozgrywano trzy ostatnie edycje regat VOR. Teraz koszty całościowej kampanii powinny mieścić się w granicach 12-15 mln euro (koszty udziału zespołu Groupamy w zakończonych właśnie regatach szacowane są na 20-25 mln euro).

Dziesiątki miast wyraziło zainteresowanie zaproszenia floty regatowej Volvo Ocean Race do siebie, a do drugiej tury eliminacji zakwalifikował się również polski Gdańsk. Istnieje więc szansa, że flotę VOR będzie można podziwiać w Polsce. Trasa kolejnych regat zostanie ustalona w zależności od wyboru miast – gospodarzy.

Co dalej? W sierpniu 2012 rozpoczyna się budowa form do nowego typu jachtu. W grudniu 2012 opublikowane zostanie zawiadomienie o regatach wraz z trasą wyścigu na lata 2014-15. W lipcu 2013 zwodowany zostanie pierwszy jacht z nowej serii – kolejne będą mogły być wodowane co 7 tygodni. Pod koniec roku 2014 z Alicante znów wystartuje Volvo Ocean Race. Czy zobaczymy tam polską załogę? Na pewno wszyscy byśmy sobie tego życzyli.

/mj

P.S. Podsumowanie całości można przeczytać tu: http://www.volvooceanrace.com/en/news/6783_How-the-closest-ever-race-was-won.html.

Jest również wersja filmowa: