59 dni do startu. Wszystko zgodnie z planem.

Testy stateczności. / Fot. Polish Ocean Racing

Testy stateczności. / Fot. Polish Ocean Racing

 

Dzieje się tyle, że nie bardzo jest czas na pisanie. Prace na jachcie trwają, a czas nieubłaganie mija. Do startu (10 listopada) pozostaje 59 dni.

Na razie wszystko idzie zgodnie z założonym przez nas harmonogramem” – mówi Gutek, który właśnie przebywa na obowiązkowym spotkaniu zawodników z organizatorami wyścigu w porcie startu, Les Sables d’Olonne. „W zeszłym tygodniu gościliśmy w Gdańsku mierniczego z Francji, który wraz z naszym zespołem technicznym dokonywał różnych testów, mających na celu sprawdzenie jachtu we wszelkich możliwych aspektach” – dodaje.


 

Kontrola miała na celu sprawdzenie, czy jacht spełnia przepisy klasowe IMOCA Open 60 i czy jego stan techniczny pozwala na udział w regatach non-stop dookoła świata. „Naszym zdaniem nie powinno być problemu” – informuje Gutkowski. „Zalecenia obejmowały jedynie kilka szczegółów (np. dodanie trzeciej liny w relingu dookoła jachtu czy przesunięcie stójek rufowych bardziej na tył), których zmiana zajmie jeden dzień. Oficjalne wyniki kontroli technicznej i testów powinny być znane w tym tygodniu.”

 

Nietypowa pozycja, ale czego się nie robi dla urzędników. / Fot. Polish Ocean Racing

Nietypowa pozycja, ale czego się nie robi dla urzędników. / Fot. Polish Ocean Racing

Jacht jest wciąż ten sam, na którym Polak przypłynął drugi w regatach VELUX 5 Oceans. „Chciałbym pobić rekord tej łódki” – przyznaje Gutek, pierwszy żeglarz z naszego kraju bliski realizacji marzenia o stracie w regatach Vendee Globe. „Alain Gautier wygrał na niej regaty Vendee Globe w edycji 1992-93 z czasem 110 dni, 2 godziny, 22 minuty. Ja będę bardzo zadowolony, jeżeli dotrę do mety w czasie poniżej 100 dni. Ten jacht to historia światowego żeglarstwa regatowego, a ja bardzo chciałbym być jej częścią” – dodaje.

 

Według informacji, które można przeczytać na stronie internetowej regat, Zbigniew Gutkowski musi do dnia 1 października uzyskać certyfikat klasy IMOCA, odbyć rejs kwalifikacyjny (jeżeli dyrektor regat uzna to za konieczne) oraz zgłosić się na szkolenie medyczne.

O szczegółach testów technicznych jachtu Gutka opowiada Marek Gałkiewicz: “Testy obejmowały zważenie łódki, zważenie kila, zważenie masztu, zmierzenie jego długości, pomiar środka ciężkości, zważenie całości. To wszystko miało na celu uzyskanie danych do przeliczenia Max Stability Point (maksymalnego punktu stateczności). Sprawdzano też wysokość wolnej burty na dziobie i na rufie.

Potem mieliśmy test 90 stopni – czyli przewrócenie łódki  za pomocą podwiązanego za bulb pasa, przy kilu zablokowanym w pozycji pionowej (na środku). Na topie masztu został podwiązany ponton z obsadą 5 osobową (chodziło o ciężar) a między pontonem a masztem – dynamometr. Dźwig zwolnił pas a na dynamometrze pokazała się wartość momentu przechylającego, czyli ile przy wywróceniu się, łódka jest  stanie unieść na topie. U nas ta wartość oscylowała w granicach 520 kg. Więc w tym punkcie raczej zdaliśmy.

Następnie zmierzono ile wystaje dziób a ile rufa po przewróceniu jachtu. Mieliśmy też statyczny test uciągu śruby i mocy silnika. Przywiązaliśmy łódkę za rufę do nabrzeża liną z dynamometrem i…. do przodu. Tu również osiągnęliśmy wartość, która zadowoliła mierniczego. Czekamy na oficjalne wyniki.”