Gutek leci do Polski, Riou wycofuje się z regat

Gutek dziś wieczorem wyleciał z Teneryfy do Paryża. Jutro, w poniedziałek 26.11 od godziny 12.30 do 13.15 będzie w studiu regatowym Vendée Globe,  transmisję na żywo można będzie oglądać na stronie regat www.vendeeglobe.org. Wieczorem o godzinie 2150 Zbigniew Gutkowski wyląduje na warszawskim lotnisku Okęcie, na środę w południe zaplanowana jest w Warszawie konferencja prasowa z jego udziałem…

Jacht ENERGA cumuje w marinie na Teneryfie. Po załatwieniu najważniejszych spraw w kraju, Gutek wraz z zespołem brzegowym oraz specjalistami od elektroniki jachtowej powrócą na Wyspy Kanaryjskie, aby naprawić bądź wymienić uszkodzone elementy lub cały system sterowania autopilotem – dokładna przyczyna awarii, która zmusiła Gutka do rezygnacji z regat wciąż jest nieznana. „Objawy najprościej można wytłumaczyć porównując do sytuacji, gdy za kierownicą rajdowego samochodu siedzi pijany kierowca” – mówił dzisiaj Gutek w wywiadzie dla radiowej Trójki w audycji „Trzecia strona medalu”. Żeglarz tłumaczył również, że w jego przypadku nie pomogły dwa niezależne systemy autopilota jakie miał zamontowane, gdyż przyczyna awarii leży gdzie indziej.

ENERGA poczeka na powrót Gutka w porcie na Teneryfie. / Fot. M. Marczewski / Energa Sailing

Tymczasem na trasie regat kolejna rezygnacja – rano z dalszego udziału oficjalnie wycofał  się Vincent Riou (PRB).  Jego jacht ma poważne uszkodzenia (na długości 1m rozdarcie oraz delaminacja kadłuba, w odległości 3m od dziobu, uszkodzony również saling pokładowy, a dokładniej wanta biegnąca od niego do topu masztu). Po 48 godzinach rozważania  wszelkich możliwych sposobów naprawy Francuz poddał się. To już siódmy zawodnik zmuszony do rezygnacji z powodów technicznych. Na oceanie pozostaje 13 jachtów, a wycofanie się faworyta, zawodnika który wygrał edycję 2004 jest niewątpliwie ciosem dla organizatorów.

Kadłub PRB po zderzeniu z metalową boją na środku oceanu. / Fot. Vincent Riou / PRB

 

Najbliższym portem do którego Riou może zawinąć jest Salvador de Bahia. Vincent zna dobrze to miejsce i wie, że na miejscu bez problemu naprawi uszkodzenia. Wie też, że oprócz tego PRB jest w bardzo dobrym stanie i można będzie wrócić na żaglach do Francji. “W życiu żeglarza to jest właśnie najtrudniejsze – czasami trzeba się pogodzić z taką sytuacją i z nią żyć, tego też się trzeba nauczyć (…) Chociaż nie mogłem zrobić absolutnie nic, żeby tego uniknąć, czuję się winny. Na południu na pewno te regaty wkroczą w nowy etap – poprzeczka jest bardzo wysoko, a ja bardzo chciałbym być częścią tej gry.”

Tymczasem na prowadzeniu nadal Armel Le Cléac’h (Banque Poulaire), za nim Francois Gabart (Macif) i J.P. Dick (Virbac-Paprec) oraz na czwartym Alex Thomson (Hugo Boss).