Kito płynie do Cascais, Gutek czeka na niż

Fot. Robert Hajduk

Drugi dzień regat i drugi zawodnik wycofuje się z regat. Kito de Pavant (Groupe Bel) płynie do Cascais, Gutkowski spokojnie czeka na zmianę pogody.

Dzisiaj o godzinie 1015 Francuz Kito de Pavant poinformował biuro regat o zderzeniu z kutrem rybackim, które miało miejsce 15 minut wcześniej. Uszkodzenia są poważne – zniszczony bukszpryt oraz saling pokładowy, pokład wybrzuszony w jednym miejscu na wysokość 2 metrów. Żeglarzowi udało się zabezpieczyć maszt i obrać kurs na portugalski port Cascais. Kito jest cały i zdrowy, płynie na zarefowanym na drugi ref grocie. Do obranego portu ma około 70 mil, powinien dotrzeć przed wieczorem. Według Francuza kuter nie miał włączonego systemu AIS umożliwiającego obserwację jednostek znajdujących się w pobliżu. De Pavant tym samym wycofuje się z wyścigu, w którym po zaledwie 2 dniach regat pozostaje 18 zawodników…

Dyrektor regat, Denis Horeau, tak wypowiada się na ten temat: „Oficjalnie zawodnik mógłby powrócić do regat, gdyby po zacumowaniu bez pomocy z zewnątrz samodzielnie dokonał naprawy. Ponieważ skala zniszczeń jest zbyt duża, jest to niemożliwe, a wycofanie jest kwestią decyzji formalnej komisji regatowej która zostanie podana do wiadomości w najbliższych godzinach i uwzględniona w rankingu pozycji.”

Zbigniew Gutkowski na jachcie ENERGA znajduje się obecnie na 17 pozycji. Na oficjalnej interaktywnej mapie dostępnej na stronie regat widać, że znajduje się trochę bardziej z boku niż reszta zawodników. „Chcę popłynąć na zachód, zobaczymy co z tego wyniknie. Przez najbliższe 12 godzin będę miał bardzo słaby wiatr, a później przyjdzie początek silnego niżu. Będę musiał się mocno zarefować i przebić przez niego, żeby dostać się do strefy zachodnich wiatrów i pojechać na dół, czyli na południe.”

Chwilowy brak wiatru można wykorzystać: „Udało się wyspać, więc super. Jeżeli chodzi o przyzwyczajanie się do trybu morskiego, to dzisiaj już mogę powiedzieć, że zacząłem żyć jak trzeba.”

Pytany, co myśli na temat liderów (pierwsze trzy jachty, Macif, PRB i Banque Populaire znajdują się na przestrzeni zaledwie 9 mil) Gutek mówi: „Nie wiem co oni myślą, ale przez pierwsze kilkanaście godzin miałem liderów w zasięgu wzroku; moim zdaniem bardzo dużo ryzykują, ja po starcie jechałem na zarefowanym grocie, oni jechali na pełnych żaglach. To jest naprawdę długi wyścig i bardzo ważne jest utrzymanie nerwów na wodzy.” Według niego różnice które są obecnie w klasyfikacji za kilka dni mogą się częściowo wyrównać, choć wydaje się to nieprawdopodobne. Lidera, którym jest wciąż Francois Gabart (Macif), dzieli od ostatniego w stawce Bertranda de Broca (Votre Nom Autour du Monde) 340 Mm.

Współpracujący z Energa Sailing specjalista od nawigacji i meteorologii, Jacek Pietraszkiewicz, tak komentuje strategię Gutka:

„Pozornie, wygląda na to, jakby Gutek popełniał błąd i wjeżdżał w centrum Wyżu Azorskiego, w którym praktycznie nie ma wiatru. Praktycznie jednak żeglarz może chcieć przeczekać kilkanaście godzin i odejść jak najbardziej na zachód, by przepuściwszy przed dziobem tworzący się niż, wejść w jego północno-zachodnią ćwiartkę i idąc za silnym wiatrem skręcającym w niżu cały czas w lewo zjechać na południe, „przesiadając się” po drodze na południowo-wschodnią ćwiartkę, powracającego z zachodu wyżu. Taka taktyka może się opłacić. Odchodząc jak najdalej na zachód, Gutkowski odsuwa się od uczęszczanych i tłocznych szlaków komunikacyjnych i sieci rybackich. Ma dzięki temu więcej czasu na odpoczynek i mniej uwagi musi poświęcić na bezpieczne nawigowanie wśród rybaków i statków. Będzie również dalej od zatłoczonej „autostrady gibraltarskiej”.”