40 dni i 3 mile

Dzisiaj 40 dzień regat Vendée Globe. Liderzy już minęli półmetek – jeżeli utrzymają szaleńcze tempo, mają szanse na rekord trasy – obecny wynosi 82 dni. Armel Le Cleac’h (Banque Populaire) wyprzedził znów Francisa Gabarta (Macif), ale z pewnością jeszcze nie raz zamienią się miejscami. Na razie zawodników dzieli 3,5 mili (wg. raportu o godz. 21.00), widzą się nawzajem i jest to pojedynek bez precedensu w historii Vendée Globe…

„To fascynujące, jak szybko płyną” – komentuje Gutek sytuację na wodzie. „W tych warunkach, na tych jachtach, utrzymywanie prędkości rzędu 20 węzłów jest normą, choć jest to oczywiście bardzo szybka jazda. Obaj liderzy jadą na tyle szybko, że udaje im się trzymać jednego układu niżowego i wykorzystywać silny wiatr z nim związany” – dodaje. Taka żegluga może trwać przez setki, jeżeli nie tysiące mil – tak długo jak zawodnicy będą  utrzymywać się w tej samej odległości od niżu. Bo wystarczy zwolnić o jeden-dwa węzły, żeby wypaść z „pociągu” …

Utrzymanie się przed frontem wymaga utrzymania odpowiednio dużej prędkości. Bernardowi Stammowi na razie nie udaje się dogonić czołówki … / Fot. B.Stamm / Cheminees Poujoulat / Vendee Globe

J.P. Dick (Virbac-Paprec), który ostatnio notował tylko straty do liderów, ale zachował trzecią lokatę, przyspieszył. Okazało się, że wczoraj musiał wejść na maszt. Przyczyną była konieczność wymiany zaczepu genakera i jednego ze sztaksli. Dick czekał kilka dni na szansę wejścia na górę, bo jest to dla samotnego żeglarza czynność bardzo ryzykowna, szczególnie przy dużej fali i silnym wietrze. Nie było łatwo, ale wymienił to, co chciał.

Zespół Safran Sailing Team dziś wydał oficjalny komunikat dotyczący przyczyn awarii kila, będącej powodem wycofania się Marca Guillemota z regat na samym początku rywalizacji. Wykluczono przyczyny związane ze uderzeniem w jakikolwiek obiekt pływający. Pęknięcie, według opinii ekspertów, było spowodowane zmęczeniem materiału związanym z bardzo dużymi obciążeniami jakim był poddawany kil w trakcie ekstremalnych warunków w regatach Transat Jacques Vabre 2011, Round Britain 2012 oraz treningów przed Vendée Globe. Analiza wykazała, że obciążenia  te były dużo większe niż standardowe wartości przyjęte przez projektantów oraz większe niż wartości zanotowane podczas pomiarów w trakcie regat Transat Jacques Vabre 2009. „Obciążenia, jakim podlegał kil, były większe i przekraczały szacunki ekipy projektowej” – powiedział dziś Gérard Le Page, szef zespołu Safran Sailing Team, deklarując, że wnioski z tej lekcji zostaną wyciągnięte i uwzględnione w pracy nad nowym kilem oraz w przygotowaniach do kolejnego projektu – regat Transat Jacques Vabre 2013. „Wszelkie informacje zostaną też udostępnione stowarzyszeniu klasy IMOCA oraz właścicielom innych jednostek Open 60, aby wszyscy mogli skorzystać z doświadczenia zespołu Safran. Nie tylko sukces, ale również porażka prowadzi do korzystnych zmian, a każda rywalizacja wiąże się z ryzykiem. Skiperzy, którzy ryzykują każdego dnia, zasługują na nasz podziw” – głosi oficjalna informacja.

Safran – jacht zbudowany przy użyciu kosmicznych technologii doznał pęknięcia kila już na samym początku regat. / Fot. FRANCOIS VAN MALLEGHEM / DPPI / Vendee Globe

Również dzisiaj do portu macierzystego – Port La Forêt – powrócił jacht PRB Vincenta Riou. Dwa tygodnie zajęło trzem członkom zespołu PRB przeprowadzenie jachtu z powrotem do Europy z Salvador de Bahia, gdzie Riou dopłynął po wycofaniu się z regat, czego przyczyną była kolizja z metalową boją. Na 15 stycznia zaplanowano wyjęcie jachtu z wody i przeprowadzenie do hangaru, gdzie będzie naprawiany.

/mj