Pierwsi na Pacyfiku

Dziś dwóch liderów floty przekroczyło długość geograficzną 146°55′ E będącą umowną granicą pomiędzy Oceanem Indyjskim i Spokojnym. Pierwszy na “spokojne” wody wpłynął Armel le Cleac’h będący dziś na prowadzeniu po sześciodniowym pościgu za Francisem Gabartem. Obaj żeglarze mijają właśnie Australię – czeka ich zejście na południe niezbędne do opłynięcia Nowej Zelandii, a potem jeszcze niżej, aby minąć Horn, od którego dzieli ich jeszcze około 5000 mil. (Licząc przebiegi w granicach 500 mil na dobę, daje to 10 dni, realnie patrząc, powinni znaleźć się tam za około dwa tygodnie.) Jest to podróż przez największe pustkowia oceanów, gdzie zdanym jest się wyłącznie na siebie i własne siły – a w razie kłopotów bardziej, a na pewno szybciej, na pomoc rywali niż służb ratowniczych.

Armel „Szakal” Le Cleac’h po sześciu dniach dogonił Francisa Gabarta. Rozgrywka toczy się równolegle nie tylko na wodzie ale też ekranach komputerów nawigacyjnych i w głowach zawodników./ Fot. A. le Cleac’h / Banque Populaire / Vendee Globe

Podczas gdy czołówka walczy o każdą milę, ci którzy płyną sporo za nimi nie są tak bezpośrenio zaangażowani w match-racing, co nie znaczy, że mają dużo łatwiej. Polecamy nowe produkcje filmowe prosto z pokładów: “Smoke on The Water” w wykonaniu Tanguy de Lamotte’a (Initatives Coeur):


Smoke on the water przez VendeeGlobeTV

oraz ogląd sytuacji z “werandy” Akena Verandas (Aranud Boissieres) wprawdzie bez podkładu muzycznego, ale również robiący wrażenie:


Magnifique spectacle pour Arnaud Boissières przez VendeeGlobeTV

Z kolei Jean Le Cam wjechał z całym impetem w falę przy prędkości 20 węzłów i wietrze 40-45. „To jakby jechać samochodem i zderzyć się ze ścianą masła” – opisuje swoje wrażenia Francuz. Na szczęście nic mu się nie stało oprócz drobnych stłuczeń, a SynerCiel również nie ucierpiał i płynie dalej.

/mj