Trzy tygodnie, rekordy i przylądek Dobrej Nadziei

Wyraźnie widać przebieg bramek lodowych. / www.vendeeglobe.org

Wczoraj minęły trzy tygodnie od startu. Trzy bardzo długie tygodnie, w trakcie których Gutek wystartował, wrócił i zaczyna układać plany na nowo. Trzy tygodnie w trakcie których zespół brzegowy zdążył być na starcie, wrócić, kibicować Gutkowi, martwić się tym co się dzieje, gdy były kłopoty, pogodzić się z trudną decyzją, a niektórzy nawet polecieli na Teneryfę i pływali na Leopardzie, choć z pewnością wcześniej nie mieli takich planów…

Armel le Cleac’h – jeden z wielkiej trójki liderów. / Fot. V. Crutchet / DPPI / Vendee Globe

Tymczasem pierwszy grudnia, miniona sobota, to był dzień rekordów – ten właśnie „odcinek” Atlantyku czasami pozwala na bardzo szybką jazdę. Potrzebne są optymalne warunki – niewielka fala i silny wiatr z odpowiedniego kierunku, możliwie z tylnej ćwiartki.

Czołówka przetasowała się kilka razy. Było tak: rekord Alexa Thomsona w solowej żegludze na jachcie 60-stopowym z roku 2003 wynosił 468,72 Mm. Pozostawał niepobity (choć barierę 500 mil przekroczyły od tego czasu załogi dwuosobowe – sam Alex w duecie z A. Cape w roku 2007 na dzisiejszej ENERDZE, a potem w 2011 J.P. Dick z L. Peyronem na tym samym Virbac-Paprec który płynie teraz). Pierwszego grudnia najpierw szybszy okazał się F. Gabart (Macif) 487, 23 Mm. Potem J.P. Dick – 502, 53 Mm. Potem Alex 473, 87Mm – a potem B. Stamm 482, 59Mm. Tak więc sam rekord Alexa został pobity kilka razy, tego samego dnia, w tym również przez niego samego. Sytuacja naprawdę wyjątkowa. Oczywiście losowanie wygrał J.P. Dick – ale ciekawe, czy to już wszystko w tych regatach?

Najszybszy jacht Open 60 na świecie – oczywiście z J.P. Dickiem na pokładzie. / Fot. J.M. Liot / DPPI

Teraz zawodnicy wpływają już na Ocean Południowy – pora na czapki i zimowe buty. Alex Thomson pisał o pierwszym albatrosie. Dzisiaj żeglarze mijają przylądek Dobrej Nadziei. Pierwsi już za. Minęli również bramkę lodową.

Dzisiaj nad ranem zaledwie 14 Mm dzieliło pierwszą trójkę (Macif – Virbac – Banque Populaire – teraz znów zamienili się miejscami), a od czasu przepłynięcia pierwszego i trzeciego przez bramkę lodową minęło zaledwie pół godziny.

Francis Gabart – „złoty chłopiec” obecnej edycji VG. / Fot. V. Crutchet / DPPI

94 Mm za liderem jest Bernard Stamm, a 182 mile dzieli od pierwszego jachtu Alexa Thomsona. Później odległości są już dużo większe (rzędu 400 Mm) i jest wysokie prawdopodobieństwo, że jeszcze się zwiększą. (W tej grupie są Mike Golding – Gamesa, Jean Le Cam – SynerCiel, oraz D. Wavre – Mirabaud).

Dalej samotnie żegluje Hiszpan (Acciona, ok. 970 Mm do lidera), który utknął pod wpływem wyżu z okolic wyspy św.Heleny. 1500 Mm do lidera traci Arnaud Boisieres (Akena Verandas) który znajduje się w centrum wspomnianego wyżu. Niewiele ponad 100 mil za nim Tanguy de Lamotte (Initiatives Cœur) robi wszystko, żeby nie wpaść w tę samą pułapkę. Na trochę innej pozycji Bertrand de Broc (VNOM), który wyż omija. Na samym końcu Włoch, który wydaje się absolutnie nie przejmować stratą ponad 2100Mm do czołówki i wciąż się uśmiecha.

Ze względu na zagrożenie lodowe ustawiono trzy bramki, a ich pozycja jest modyfikowana – lód pojawia się blisko wysp Kerguelena, co jest zjawiskiem rzadkim. Na razie bramki ustawione są tak, że żeglarze nie schodzą poniżej 40 stopnia szerokości, co wydłuża ich teoretyczną trasę, ale zwiększa, również teoretycznie, bezpieczeństwo. A z drugiej strony – cały Ocean Południowy w czterdziestkach? Tak po prostu? Hmmm.

/mj