„Sprawdziłeś, to sprawdź jeszcze raz”. ENERGA w Las Palmas

„Sprawdziłeś, to sprawdź jeszcze raz”. ENERGA w Las Palmas

Jacht ENERGA, z Gutkiem na pokładzie, stoi już w Las Palmas na Gran Canarii, gdzie przygotowywany jest do startu przez Atlantyk na trasie Las Palmas – Gwadelupa. „Wczoraj Gutek umył dno, dzisiaj ja z kolei schodzę pod wodę i szoruję kil” … – mówił dziś rano przez telefon Maciek Marczewski, kapitan techniczny ENERGI.

 

Swistak: „Gutek umył dno, ja szoruję kil” / fot. Energa Sailing

 „Czeka nas jeszcze wycieczka na maszt w celu kontroli wszystkich znajdujących się tam kabli, przewodów i urządzeń” – dodaje. „Było to już sprawdzane, ale mam przeczucie, że może coś przeoczyliśmy i chcę sprawdzić wszystko jeszcze raz po kolei. Czasami warto zastosować zasadę „sprawdziłeś, to sprawdź jeszcze raz” – uzupełnia.

 

W trakcie przeprowadzania jachtu z Teneryfy na Gran Canarię wykonano szereg testów autopilota. System elektroniczny jest już stabilny, wymaga jeszcze korekty ustawień niektórych parametrów. „To bardzo precyzyjny sprzęt” – mówi Zbigniew Gutkowski. „Oprócz tego, że ma bardzo wiele opcji ustawień, to każda z nich ma możliwość regulacji od kilkudziesięciu do kilkunastu parametrów, z dokładnością na przykład w zakresie od 1,23 do 1,50. Czekamy jeszcze na informacje od producenta urządzeń dotyczące niektórych parametrów, być może pozwolą one wyeliminować całkowicie błąd, który się pojawia.”

 

Start do próby pobicia rekordu trasy Las Palmas – Gwadelupa zaplanowany jest pomiędzy 21 a 23 stycznia. Oprócz Zbigniewa Gutkowskiego i Macieja Marczewskiego na pokładzie ENERGI będą też Bartek Biliński i Tomek Siekierko z zespołu ENERGA Sailing Team. Transatlantycki sprint będzie kolejnym testem jachtu.

 

„Na tego typu jednostce nigdy nie można powiedzieć, że coś jest ustawione na pewno i do końca. Zawsze może być zrobione lepiej, zawsze żagiel można wypłaszczyć albo pogłębić, szot przesunąć, coś wyregulować inaczej, coś zmienić. Żeglarstwo to nieustanne wyzwanie, wymagające pracy szarych komórek. Czasami do tego samego efektu jeden żeglarz dochodzi zupełnie inaczej niż drugi, a o wyniku decydują sekundy – lub zupełnie jak w przypadku liczby koni mechanicznych w samochodzie – możliwości techniczne sprzętu” – mówi Gutkowski.

 

„Mam nadzieję, że uda nam się popłynąć naprawdę szybko, jeżeli nasze przewidywania co do pogody się sprawdzą. Czasem odniesienia jest dla nas czas osiągnięty na tej trasie przez Romana Paszke i katamaran Renault Eco 2 w roku 2011 (to 8 dni, 2 godziny, 38 minut i 11 sekund), ale trzeba pamiętać, że po pierwsze to katamaran o długości 90 stóp a po drugie obsadzony 10 osobową załogą. My płyniemy w czteroosobowym składzie na jachcie klasy IMOCA Open 60 i chcemy ustanowić jak najlepszy czas, który zostanie potwierdzony przez sędziów WSSRC, czyli światowej rady rekordów żeglarskich” – mówi Zbigniew Gutkowski.

 

Na trasie z Las Palmas do Gwadelupy płynął też Alessandro di Benedetto, rywal Gutkowskiego z regat Vendee Globe 2012-13, który wczoraj, 17 stycznia, minął przylądek Horn jako ostatni z dwunastu zawodników jacy pozostali na trasie tych najtrudniejszych na świecie regat samotnych żeglarzy dookoła świata. Di Benedetto w roku 2002 na sportowym katamaranie o długości 20 stóp (United States of the World), żeglując samotnie, ustanowił pierwszy czas odniesienia – 28 dni 11 godzin 36 minut i 2 sekundy. W roku 2006 jego wyczyn powtórzył również Włoch, Mateo Micelli, na jednostce tej samej klasy i długości (20-stopowy katamaran Biondina Nera) uzyskując czas 14 dni 17 godzin 52 minuty.

Alessandro di Benedetto na Hornie, 17.01.2013 / fot. A. di Benedetto / Team Plastique / Vendee Globe

 

Gutkowski i jego załoga nie są jedynymi, którzy o tej porze roku chcą zmierzyć się z czasem na transatlantyckich trasach. Do próby rekordowego przelotu szykuje się również jacht Mapfre (Volvo 70) na trasie Las Palmas – San Salvador oraz Thomas Coville na trimaranie Sodebo na trasie Kadyks – San Salvador.

/mj