Do trzech razy sztuka

Za otwarcie zapasów wody pitnej znajdujących się w zaplombowanej tratwie ratunkowej, komisja doliczyła 12 godzin do czasu Bertranda de Broc./ fot. O. Blanchet / DPPI / Vendee Globe

W niedzielę 10 lutego o godzinie 18:12:14 czasu polskiego Bertrand de Broc (jacht Votre Nom Autour du Monde) jako dziewiąty z kolei zawodnik ukończył regaty Vendée Globe. Dopłynął 14 dni i 14 godzin po liderze, Franciszku Gabarcie…

 

Czas rejsu Bertranda to 92 dni 5 godzin 10 minut i 14 sekund. Komisja regatowa zdecydowała się jednak nałożyć na niego karę czasową w wysokości 12 godzin doliczonego czasu za otwarcie zapasów wody pitnej znajdujących się w zaplombowanej tratwie ratunkowej, więc czas całkowity po doliczeniu to 92 dni 17 godzin 10 min 14 sek. (Z werdyktem jury w wersji oryginalnej można zapoznać się tu: http://www.vendeeglobe.org/data/medias/01/80/18063.pdf)

W przypadku tego zawodnika można powiedzieć „Do trzech razy sztuka” – dwa razy nie ukończył regat Vendée Globe, ale wreszcie udało mu się tego dokonać. Czas 92 dni to około trzech dni lepszy wynik niż osiągnął ten sam jacht w poprzedniej edycji 2008-09 w rękach Armela Le Cleac’h’a, który zajął wtedy drugie miejsce. (Na tym przykładzie widać wyraźnie, jak bardzo została przesunięta granica możliwości zarówno jachtów, jak i ludzi na przestrzeni ostatnich czterech lat. W żeglarstwie regatowym to cała epoka …)

Bertrand de Broc dotarł do mety na dziewiątym miejscu, z wynikiem lepszym o 3 dni niż A. Le Cleac’h na tym samym jachcie w poprzedniej edycji Vendee Globe. / fot. O. Blanchet / DPPI / Vendee Globe

Udział de Broca to projekt szczególny ze względu na strukturę finansowania. W lutym 2012 żeglarz zaczął szukać funduszy. Rozwiązaniem na czas kryzysu okazał się swoisty crowdfunding – wpłaty od indywidulanych osób i niewielkich firm, które chciały, aby ich imię – na burcie jachtu – opłynęło świat dookoła (stąd nazwa jachtu – Votre Nom Autour du Monde, czyli Twoje Imię Dookoła Świata). Nie była to pierwsza tego rodzaju inicjatywa – Bertrand zbierał już pieniądze w ten sposób w roku 1996. Podobny pomysł miał też Derek Hatfield w regatach Velux 5 Oceans.

 

Koszt udziału jednej osoby w projekcie VNAM wynosił 50 euro. Udało się uzbierać tyle, żeby dało się wystartować – bez wielkich przygotowań, wielotygodniowych treningów i medialnego szumu. Choć początek był stresujący – jacht Bertranda cumował przed startem obok jachtu Gutka i wypływał kilka minut wcześniej. Zawadził jednak salingiem pokładowym o dalbę i niewiele brakowało, a jacht zostałby poważnie uszkodzony jeszcze przed wypłynięciem z portu. Ale to nie był koniec przedstartowych emocji – w wyniku zderzenia z jedną z łodzi asekurujących start powstała dziura w kadłubie i Bertrand wrócił, żeby ją naprawić podczas gdy wszyscy inni popłynęli w morze. Udało się, wystartował ponownie 20 godzin później i bez przeszkód dotarł do mety. Swój jacht poznawał po drodze, a że jest dobrym żeglarzem, na dystansie pomiędzy Hornem a równikiem miał wynik niewiele gorszy niż rekordowy czas lidera, Gabarta. (13d 20g 59m  vs 13d 19g  28m – jedna godzina różnicy jeśli nie liczyć doliczonej kary).

Pytany o to, co będzie teraz robił, z rozbrajającą szczerością powiedział: „Nie wiem”. Ale chyba czuje się spełniony … / fot. O. Blanchet / DPPI / Vendee Globe