ENERGA w Miami

ENERGA w Miami

Jacht ENERGA wraz z załogą, którą stanowią Zbigniew Gutek Gutkowski, Maciek Świstak Marczewski i Bartek Biliński dotarła z Karaibów do sąsiadującego z Miami Fort Lauderdale na Florydzie. Postój w tym miejscu potrwa mniej więcej dwa tygodnie. W tym czasie zostanie wykonany przegląd jachtu oraz instalacja nowej elektroniki. Następnym portem docelowym jedynej jednostki Open 60 pływającej pod polską banderą, jaką jest ENERGA, będzie Nowy Jork. Tam rozpoczną się przygotowania do próby pobicia solowego rekordu na trasie Nowy Jork – Przylądek Lizard…

Przepłynięcie z Karaibów, gdzie ENERGA startowała w regatach Caribbean 600 i St. Maarten Heineken Regatta, na Florydę, zajęło 4 dni. Rejs był spokojny, jak relacjonowała załoga, zadowolona, że nareszcie zrobiło się chłodniej, bo klimat wysp karaibskich ma swoje zalety, ale i wady (tymi okazały się przede wszystkim moskity).

Apartament z widokiem na morze: O tym, jak żyje się na pokładzie Open 60 opowiada załoga, która od wypłynięcia z Teneryfy (4 stycznia) wciąż jest w drodze.

 

Milka Jung: Jak się mieszka na ENERDZE ?

„To najlepszy apartament z widokiem na morze i do tego „new design full carbon” – (Maciek). „Mieszka się całkiem znośnie, ale czerń na dłuższą metę można by zamienić na coś mniej depresyjnego”.

„Ona jest do żeglowania, nie do mieszkania” (Bartek).

„W sumie nie było źle, dopóki na Karaibach moskity nie dostały się do środka … były takie małe, że nie było ich widać. Łódka jest duża, mamy materace, rozkładamy je na dnie i jest dosyć wygodnie.” (Gutek)

MJ: Czy regatowe koje w ogóle nadają się do spania?

„Dla mnie są za małe, śpię na zbiorniku balastowym, po nawietrznej, opierając się o obudowę silnika …” (Bartek)

„Nie nadają się” – mówi Gutek. „Ale sprawdzają się jako szafy i schowki”.

“Szczerze mówiąc nie wiem, bo nigdy na nich nie spałem, ale ci, co spali, nie narzekali” (Maciek).

Jak widać da się spać, pod warunkiem, że nie ma moskitów. / Fot. M. Lloyd

MJ: Do czego można się z czasem przyzwyczaić, a do czego nie ma szans?

„Przyzwyczaić można się do wszystkiego, ale jednak w półwietrze powyżej 20 węzłów nie ma szans pozostać suchym, więc sztormiak pod oczy, gogle na oczach i naprzód …” (Bartek)

„Przyzwyczaiłem się do tej czarności w środku, już nie wiem sam, czy dalej chcę ją przemalować … ale jak sobie pomyślę, że to na przykład dodatkowe 3 kilogramy wagi, to chyba nie” (Gutek nie myśli inaczej niż regatowo…)

A ponieważ jacht cały wykonany jest z węgla, w środku jest czarno. / Fot. M. Lloyd

MJ: O czym marzy się po trzech miesiącach mieszkania na takim jachcie?

„W moim przypadku o następnych trzech” (Bartek).

„Marzy to za duże słowo, ale przyznaję, ze jestem już lekko zmęczony. Od 4 stycznia jestem na jachcie, ciągle w drodze.” (Gutek)

„O następnych trzech?” (Maciek)

MJ: Czy trudno jest funkcjonować razem na tak ograniczonej przestrzeni przez tak długi czas? Nawet na łodziach podwodnych trzy miesiące to był chyba maksymalny okres jednorazowego rejsu …

„W żadnym razie, jest wspólny temat – żeglowanie, regaty – mnie się nie znudziło” (Bartek).

„Trochę czasu już razem pływamy, nauczyliśmy się chyba wspólnie egzystować” (Maciek)

MJ: Czy Gutek pozwala komuś dotykać steru?

„Oczywiście, jedziemy normalne wachty po 3 godziny” (Bartek).

„Tak i to bez żadnego kłopotu, wręcz zachęca, bo godzin za sterem, zwłaszcza takiego jachtu, nigdy za wiele” (Maciek).

„Potwierdzam, sterują” (Gutek, śmiech).

Kadr z rejsu z Karaibów na Florydę / Fot. B. Biliński

J: Jak pływa się po drugiej stronie oceanu?

„Inaczej??? Piękna pogoda, ciepła woda, dużo ryb, słono, dość skomplikowanie nawigacyjnie, dużo mielizn, skał itp. Ale dla tych widoków i krajobrazów warto się pomęczyć” (Maciek, śmiech).

MJ: Jak wygląda codzienność w rejsie – słuchacie muzyki, sprawdzacie różne ustawienia jachtu?

„Oczywiście, jeżeli mamy chęć, to przez bluetooth podłączamy telefony do radia na jachcie. Ale cały czas sprawdzamy trym. Byle lepiej i szybciej płynąć”. (Bartek)

„Dzięki radiu z z Bluetoothem, prześcigamy się w playlistach (śmiech). Ale oczywiście przy każdej możliwej okazji sprawdzamy wszystko – żagle , trymy, naciągi, balans lodki, ciężar.” (Maciek).

MJ: Gotujecie coś poza liofilizą?

„Jemy mało, puszki owoców, kukurydza z majonezem, jakieś przekąski, gotowanie wody na liofilizę to ciężka praca” (śmiech, Bartek).

„Ostatnio postanowiliśmy zacząć jeść wielką szynkę z kością w środku którą kupiłem przed startem Vendée Globe. Pomimo upływu czasu i przechowywania w warunkach może nie najlepszych dla wędlin – okazała się super”. (Gutek)

Po lewej – napoczęcie strategicznych zapasów. Po prawej – ich pakowanie w listopadzie zeszłego roku. / Fot. B. Biliński, R. Hajduk