Gutek i biało-czerwona

Gutek i biało-czerwona

fot. Robert Hajduk / Shuttersail.com

A oto historia jaka wiąże się ze zdjęciem, jakie jest prezentowane przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie na wystawie „Biało-czerwona na morzach i oceanach” …

10 listopada 2012, francuski port Les Sables d’Olonne. Punkt startu legendarnych regat Vendée Globe, najtrudniejszych regat żeglarskiego świata. Zbigniew „Gutek” Gutkowski stoi na pokładzie jachtu ENERGA zmierzającego na linię startu tego niezwykłego wyścigu. Po obu stronach kanału portowego – tłumy, których na zdjęciu nie widać. Pomimo zimna i deszczu, tysiące ludzi przyszły pożegnać dwudziestu żeglarzy stających do wyścigu dookoła globu. Biało-czerwona bandera, którą wyjął w tym momencie, aby uchwyciły ją kamery wszystkich stacji telewizyjnych transmitujących wydarzenie, ma swoją niezwykłą historię.

Orzełka wyszyła na niej mama jednego z przyjaciół Gutka. Tomek dziś jest jego menadżerem, ale do Francji przyjechał jako kibic. „Zamówił” u mamy prezent w postaci bandery, którą wręczył Zbyszkowi kilka dni przed startem. Aby nie zawieruszyła się w ferworze przygotowań i przy pakowaniu jachtu, Tomek przymocował ją do drzewca i chodził po regatowym miasteczku stając się pozytywnym przykładem polskiego kibica wspierającego swojego zawodnika. W noc przed startem schował ją do kontenera, gdzie były wszystkie inne flagi – ale rano nie mógł jej znaleźć. Zmartwiony zajął się pracą, której tego dnia od świtu nie brakowało, bo harmonogram był rozpisany co do minuty. Kiedy później z pontonu zobaczył, że Gutek w trakcie parady jachtów w kanale portowym trzyma właśnie tę banderę, już wiedział, dlaczego zniknęła i kto ją zabrał… W marcu widział ją znowu na pokładzie ENERGI w trakcie regat na karaibskiej wyspie St Maarten – jest nieco sfatygowana.

Kiedy szukaliśmy zdjęcia, które najlepiej ilustrowałoby dokonania Zbigniewa Gutkowskiego, jego żona powiedziała: „Było takie jedno, dla mnie najważniejsze ze wszystkich, zrobione w dniu startu regat Vendée Globe, jak Gutek trzyma banderkę, którą mama Tomka wyszywała …”

To właśnie ono. Zbigniew Gutkowski, pierwszy Polak w historii na linii startu najtrudniejszych, samotnych regat non-stop dookoła świata. Szczęśliwy. Skupiony. Na jachcie oprócz niego garstka najbliższych, którzy chwilę później zeszli z pokładu pozostawiając go jedynie z załogą niezbędną do pomocy przy postawieniu ogromnych żagli. Szybkie pożegnanie, emocje sięgające zenitu, dwadzieścia jachtów niknących za horyzontem …

/mj

[nggallery id=90]