Charakterystyka trasy

11 edycja regat Transat Jacques Vabre to jubileusz dwudziestolecia tego wyścigu. Nowe otwarcie oznacza również nowy port docelowy – brazylijskie Itajai. Łatwo narysować trasę na mapie, łącząc znajdujący się nad kanałem La Manche Hawr z Itajai, leżącym zaledwie kilka stopni szerokości geograficznej bliżej Europy niż południowoafrykański Kapsztad, będący portem etapowym wielu rejsów, których trasa biegnie dookoła globu. Tak więc trasa regat Transat Jacques Vabre jest w pełni porównywalna z pierwszym etapem regat Velux 5 Oceans, w których ostatniej edycji w roku 2010-11 Zbigniew Gutkowski zajął fantastyczne drugie miejsce. Oraz z pierwszą częścią regat Vendée Globe, których trasa również przebiega w okolicy, z tą różnicą, że nikt nie wpływa do żadnego portu, bo celem jest zamknięcie dookołaziemskiej pętli w rejsie non-stop.

Zrzut ekranu 2013-10-29 (godz. 22.43.41)

Kanał La Manche

Oprócz intensywnego ruchu statków, których tory wodne nakładają się tu na siebie pod każdym kątem (dla żeglarza oznacza to jedno – brak snu, bo żaden, nawet najlepszy radar nie pokaże tego, co zobaczyć mogą ludzkie oczy i co podpowiedzieć może instynkt, będący szóstym zmysłem), odbywa się tu również intensywny ruch niżowych układów atmosferycznych. Zawodnicy potrzebują w tym miejscu wiatru z kierunków od wschodniego do północno-wschodniego, umiarkowanych do silnych, aby wystartować z dużą prędkością i jak najszybciej wydostać się z tych niegościnnych wód.

 

Zatoka Biskajska

Jeżeli chodzi o reputację wśród żeglarzy, ma jeszcze gorszą niż Kanał. Ruch statków jest trochę mniej intensywny – zależy od rejonu – ale za to możliwość spotkania rozbudowanych i nieprzewidywalnych fal jest tu dużo większa. Wszystko dzięki obecności szelfu kontynentalnego i wypłyceniu dna oceanu, które w tym rejonie z kilku tysięcy metrów unosi się na głębokość około stu. Okolica przylądka Finisterre również nie są zbyt lubiane. Potrzebny wiatr z kierunków takich samych jak na Kanale.

 

Atlantyk

Rozległy obszar wód sięgający od brzegów Hiszpanii do równika. Brak obowiązkowych punktów geograficznych które trzeba ominąć sprawia, że każda załoga może opracować własną strategię. Warunki dyktuje wyż Azorski, który trzeba ominąć, oraz wiatry pasatowe, które warto „złapać” jak najwcześniej i popłynąć z nimi jak najdalej. Ze względu na często przemieszczające się w tym rejonie i o tej porze roku niże (ich trasa najczęściej prowadzi z zachodu na wschód), taktyka będzie bardzo ważna. Można „pojechać” do przodu, ale można i „zaparkować” na dłużej. Wszystko będzie zależało od sprawności załogi w analizie map pogodowych. Routing pogodowy, czyli współpraca z lądowym meteorologiem, jest zabroniona przepisami regat.

 

Równikowy pas ciszy – międzyzwrotnikowa strefa konwergencji

Wprawdzie nazywa się pasem ciszy, ale cicho bywa tam jedynie czasami. Okolice równika to próba nerwów i sił. Zdarza się, że spod każdej chmury przychodzi szkwał o sile bliskiej sztormu i rzęsisty deszcz. A chwilę potem jacht kołysze się na wodzie, stojąc w miejscu bez wiatru. Zaraz potem znowu sztormowy szkwał, ale z przeciwnego kierunku. I tak wiele razy dziennie, w równikowym upale, gdzie pod pokładem jest gorąco jak w piecu, a na pokładzie jeszcze gorzej.

Zdarza się, że można ten odcinek trasy przebyć płynnie, ale tylko wtedy, gdy otworzy się droga i Neptun pozwoli. Nie zawsze i nie dla wszystkich jest łaskawy. Zdarza się, że właśnie tu zdesperowani żeglarze składają ofiary ze specjalnie na tę okazję trzymanych trunków lub cennych przedmiotów, których pozbycie się za burtą przynosi upragniony wiatr. (Czasami są to ulubione buty kapitana, ale nie zawsze to akurat satysfakcjonuje boga mórz i trzeba szukać alternatywy.)

Prawdziwą sztuką jest wybrać czas i miejsce przejścia tej strefy tak, aby przebywać w niej jak najkrócej i wyjść w jak najbardziej korzystnym miejscu.

 

Wybrzeże Brazylii

Pokonanie strefy okołorównikowej oznacza złapanie w żagle pasatów półkuli południowej, ale dalej trasa wiedzie w rejony, gdzie zawodzą prognozy meteorologiczne. Możliwy jest zarówno wpływ wyżu okolicy wyspy Św. Heleny jak i lokalne burze z piorunami i gradem. Intensywny staje się znowu ruch statków, więc koniec ze spaniem, jeżeli w ogóle wcześniej zawodnicy mieli chwilę wytchnienia.

 

Poniżej film, w którym sam Gutek tłumaczy co i jak: